- W tej sprawie przeprowadzono pełne postępowanie administracyjne, ustalono jego strony, które miały prawo zapoznać się z materiałem dowodowym - wyjaśnia w rozmowie z polsatnews.pl mgr Maria Ptak Kierownik Delegatury WUOZ w Wałbrzychu. Dodała, że zgoda na "wykonanie czterech wykopów w nasypie" na 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych uprawomocni się za 14 dni.

 

Jednak odkrywcy "złotego pociągu" nie są zobowiązani do przeprowadzenia prac ziemnych w wyznaczonym terminie. To od nich zależeć będzie, kiedy zaczną.

 

- Muszą tylko poinformować konserwatora zabytków o rozpoczęciu prac i później, w terminie 3 miesięcy od zakończenia prac, przekazać sprawozdanie z ich przebiegu. Poza tym prace muszą prowadzić pod nadzorem specjalistów z zakresu archeologii, chemii, budownictwa - powiedziała.

 

Prace nadzorować będzie także straż pożarna.

 

Powrót "złotego pociągu"

 

Już w maju Piotr Koper i Andreas Richter, którzy w sierpniu ubiegłego roku wskazali władzom Wałbrzycha przypuszczalne miejsce ukrycia "złotego pociągu", dostali pozwolenie na wycinkę drzew w tym miejscu. Jednak wciąż brakowało im zgody konserwatora.

 

Sprawa dotyczy pociągu należącego do III Rzeszy, który między listopadem 1944 roku a końcem stycznia 1945 roku miał wyruszyć z Wrocławia w kierunku Wałbrzycha, jednak na dworzec w Wałbrzychu nigdy nie dotarł. Miał zawierać złoto, kosztowności i dzieła sztuki zrabowane przez nazistów w Polsce. Pojawiały się także informacje, że zawiera tajne dokumenty III Rzeszy.

 

18 sierpnia 2015 roku członkowie Dolnośląskiej Grupy Badawczej, Piotr Koper i Andreas Richter, wskazali władzom Wałbrzycha przypuszczalne miejsce ukrycia "złotego pociągu". I w ten sposób "złoty pociąg" stał się jednym z najczęściej omawianych w mediach tematów.

 

polsatnews.pl