Z opublikowanego w czwartek na Twitterze sondażu Populus wynika, że 45 proc. ankietowanych chce pozostania swojego kraju w Unii. W badaniu, przeprowadzonym w internecie we wtorek i w środę do północy czasu lokalnego (czwartek, 1 w nocy w Polsce), wzięło udział 4700 osób.

 

Z kolei według sondażu Ipsos Mori dla gazety "Evening Standard" za Brexitem zagłosowałoby 48 proc. respondentów. Opublikowaną w czwartek ankietę przeprowadzono telefonicznie na grupie 1 592 dorosłych osób we wtorek i w środę. W tym drugim dniu do godziny 21 czasu lokalnego (22 w Polsce).

 

Z tego drugiego sondażu wynika ponadto, że 12 proc. wyborców może zmienić decyzję, zanim odda głos. "Evening Standard" zaznacza, że pokazuje to, jak ta "historyczna decyzja podzieliła kraj".

 

Agencja Reutera zwraca uwagę, że po opublikowaniu sondażu Ipsos Mori wzrósł kurs funta szterlinga do dolara.

 

"Wynik nieodwracalny"

 

Premier David Cameron powiedział tej gazecie po oddaniu głosu w centrum Londynu, że "dzisiejsze referendum jest najważniejszym głosowaniem od pokoleń, a jego wynik będzie nieodwracalny". "Nie ma odwrotu" - dodał przywódca brytyjskich konserwatystów.

 

"Głos za opuszczeniem UE silnie uderzy w naszą gospodarkę; zagrozi miejscom pracy i utrzymaniu rodzin tu, w Londynie" - oznajmił premier. "Więc, jeśli chcecie, by Wielka Brytania była silniejsza, bezpieczniejsza i bardziej dostatnia dla was, waszych dzieci i wnuków, zagłosujcie za pozostaniem jej" w UE - apelował.

 

Z kolei były burmistrz Londynu Boris Johnson, również członek Partii Konserwatywnej lecz zwolennik Brexitu oświadczył: "To jedyna okazja w życiu, aby zagłosować za wyjściem (W. Brytanii z UE), aby ponownie przejąć kontrolę nad naszymi pieniędzmi, naszym handlem, naszymi granicami, naszymi przepisami prawnymi i naszą demokracją". Dodał, że będzie nakłaniał ludzi, by głosowali za Brexitem i w piątek "będziemy świętować dzień niepodległości".

 

PAP