- W obu znajdowały się nowoczesne, wydajne linie produkcyjne. W przypadku pierwszej z nich w Zielonej Górze w ciągu minuty przestępcy mogli wyprodukować 5 tys. papierosów, w drugiej w powiecie pruszkowskim były dwie linie produkcyjna. Na każdej z nich, w ciągu doby można było produkować nawet 2 mln papierosów - dodała.

 

Według nieoficjalnych informacji, w podwarszawskiej fabryce przestępcy mogli wykorzystywać do niewolniczej pracy obywateli Ukrainy.

 

W budynku oprócz hali produkcyjnej znajdowały się pomieszczenia mieszkalne. Z szacunków policjantów wynika, że na miejscu pracowało nawet kilkadziesiąt osób; mogły przebywać w Polsce nielegalnie.

 

"W zamknięciu po 2-3 tygodnie"

 

- Ustalamy co się z nimi działo. Osoby te mogły być zamykane w fabryce przez 2, 3 tygodnie i zmuszane do pracy po 12 godzin dziennie, za bardzo niskie stawki, bez możliwości kontaktu z bliskimi - powiedział informator Polskiej Agencji Prasowej.

 

Jak dodał pracowali w szkodliwych dla zdrowia warunkach - przy wysokiej temperaturze i dużym zapyleniu.

 

W sprawie fabryki z Zielonej Góry zatrzymano osiem osób. Grupa do której należała mogła wprowadzić na rynek nawet 47 mln nielegalnych papierosów.

 

 

 

 

PAP