Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch poinformował w środę, że w ramach wsparcia koalicji przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu Polska zamierza wysłać dwa kontyngenty liczące łącznie do 210 żołnierzy i pracowników wojska do Kuwejtu i Iraku. Polskie F-16 oraz do 150 lotników i pracowników wojska miałoby trafić do Kuwejtu, a do Iraku wysłano by do 60 żołnierzy Wojsk Specjalnych.

 

Walka z IS to "wysokie ryzyko"

 

Były szef MON podkreślił, że Polska uczestniczy od lat w misjach NATO, a walka z tzw. Państwem Islamskim - jak zauważył - nie jest misją NATO, ma inny charakter, niż misje stabilizacyjne, co sprawia, że niesie za sobą większe ryzyko. - Rząd powinien to precyzyjnie wyjaśnić, bo w tak poważnej sprawie, gdzie chodzi o życie i zdrowie polskich żołnierzy nie może być niedomówień - oświadczył Siemoniak.

 

Zaznaczył, że w czasie rządów koalicji PO-PSL wnioski do prezydenta o użycie polskich kontyngentów za granicę były zawsze przedmiotem obrad rządu.

 

Pytany o stanowisko PO ws. wysyłania żołnierzy w ramach wsparcia koalicji walczącej z tzw Państwem Islamskim Siemoniak odpowiedział: - jesteśmy przeciwni podejmowaniu tej misji. Podkreślił, że od czasu powstania tej koalicji temat ewentualnego udziału w niej różnych państw się pojawiał.

 

- Wychodziliśmy z założenia, że skoro jesteśmy zaangażowani w Afganistanie i w Kosowie (...) to nie powinniśmy podejmować żadnych nowych misji - powiedział były minister obrony.

 

Misje szkoleniowe i rozpoznawcze

 

Zgodnie z zamierzeniami większość z 210 żołnierzy i pracowników wojska, których Polska zamierza wysłać do Kuwejtu i Iraku, a także cztery samoloty bojowe F-16, prowadziłaby misje rozpoznawcze z Kuwejtu. Szef BBN mówił w czwartek, że misja ma mieć charakter "niekinetyczny", czyli żołnierze nie będą uczestniczyć w misjach bojowych, ale szkoleniowych i rozpoznawczych.

 

Pytany o zarzuty opozycji, że decyzja ws. wysłania polskich kontyngentów nie powinna zapadać poza parlamentem, Soloch odparł: - Rząd korzysta ze swoich prerogatyw, nie łamie prawa. W procesie podejmowania tej decyzji opozycja również była konsultowana. Tak, że wszystko przebiega zgodnie z procedurami - tak, jak być powinno.

 

PAP