Siedmioosobowy skład Trybunału zajął się sprawą Rimantasa Birżietisa, który w listopadzie 2006 roku trafił do więzienia w Mariampolu. Podczas rejestracji złożył podpis na oświadczeniu, że przyjmuje do wiadomości obowiązujący tam regulamin. Wśród jego postanowień znalazł się też bezwzględny zakaz zapuszczania brody przez więźniów.

 

Birżietis dwukrotnie składał wniosek do władz więzienia o pozwolenie na brodę, ale na próżno. Poskarżył się na zakaz do sądu. Ten w pierwszej instancji przyznał mu rację, ale sąd drugiej instancji utrzymał więzienny zakaz w mocy. Uznał bowiem, że Birżietis nie ma ani zdrowotnych, ani religijnych powodów, dla których musiałby zapuścić brodę. A zakaz można uzasadnić tym, że brak brody ułatwia strażnikom szybką identyfikację więźniów.

 

Dlaczego dozwolone wąsy i bokobrody?

 

Wtedy Birżietis wniósł sprawę do Strasburga twierdząc, że czuł się zakazem upokorzony. Strasburscy sędziowie, w przeciwieństwie do litewskich, nie znaleźli żadnego uzasadnienia dla twierdzenia rządu w Wilnie, że zakaz noszenia brody pomaga utrzymać porządek w więzieniu i zapobiega przestępczości. Ponadto wskazali, że zakaz stosowany jest bardzo wybiórczo, bo nie obejmuje innych form zarostu takich jak wąsy i bokobrody.

 

"Trybunał doszedł do wniosku, że rząd nie wykazał istnienia naglących społecznie potrzeb uzasadniających całkowity sprzeciw wobec decyzji pana Birżietisa o zapuszczeniu brody podczas osadzenia w więzieniu, decyzji wynikającej z chęci korzystania z prawa do wyrażenia swojej osobowości i tożsamości" - głosi wyrok.

 

PAP