- Mówi się o Brexicie, że jest to sprawa brytyjska, ale Brexit, to jest również sprawa Polska. Jest to sprawa tych niemal 2 mln Polaków mieszkających i pracujących w Wielkiej Brytanii - powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie członek zarządu Nowoczesnej Paweł Rabiej.


Posłanka Nowoczesnej Monika Rosa apelowała więc do "wszystkich Polaków, którzy mieszkają na Wyspach i mogą wziąć udział w referendum o to, by poszli do głosowania i opowiedzieli się za tym, aby Wielka Brytania pozostała członkiem UE".


Rosa apelowała też do rządu premier Beaty Szydło, by "zadeklarował się i zaapelował do Polaków mieszkających na Wyspach o głosowanie w referendum". - Po drugie, aby rząd przedstawił plan, co będzie działo się z Polakami, jak im pomóc, jeśli Wielka Brytania zdecyduje się wyjść z Unii - dodała.


"Czuć atmosferę grozy"


Wtórowała jej szefowa Nowoczesnej w Wielkiej Brytanii Dagmara Chmielewska. - Wśród Polonii ostatnio bardzo często czuć atmosferę grozy - stwierdziła wskazując na konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z UE dla Polaków tam mieszkających.


- Jest nas 2 mln, wśród nas są dzieci, które chodzą do szkół. Nagle może się okazać, że dla naszych dzieci może zabraknąć miejsc w tych szkołach. Może okazać się, że jeśli ktoś straci pracę, to może nie otrzymać nowej, ani żadnego zasiłku - mówiła Chmielewska.


Dodała, że konsekwencjami Brexitu może też być podwyższenie czesnego dla studentów, czy ograniczenie możliwości studiowania na międzynarodowych uczelniach.


W czwartek 23 czerwca Brytyjczycy będą głosować w referendum, które ma zdecydować, czy ich państwo pozostanie w Unii Europejskiej, czy też ją opuści. Najnowsze sondaże sugerują przewagę zwolenników Brexitu.

 

PAP