Żmudne przeglądanie monitoringu i własne ustalenia przekonały śledczych, że za licznymi kradzieżami, jakie miały miejsce w ostatnim czasie w Łodzi stoi ta sama osoba. Sprawca zawsze przyjeżdżał Oplem Vectrą, tankował do pełna lub wykorzystywał kanister. Następnie nie płacąc wsiadał do samochodu i odjeżdżał. Zanim pojawił się pod dystrybutorem zakładał na auto kradzione tablice rejestracyjne a naklejkę kontrolną zasłaniał ulotkami.

 

Miał stałą pracę, rodzinę, nie był karany


13 czerwca 2016 roku policjanci pojawili się pod wytypowanym mieszkaniem na łódzkim osiedlu Dąbrowa. Właściciel lokalu nie krył zdziwienia, jednak niezbite dowody sprawiły, że przyznał się do winy. W mieszkania znaleziono kanister i cztery poszukiwane tablice rejestracyjne używane podczas kradzieży.


44-latek tłumaczył, że nie kradł dlatego, że musiał - miał stałą pracę, rodzinę i nie był karany - wyjaśniał, że brakowało mu adrenaliny.


Za kradzież grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.


polastnews.pl