Rachunki się nie zgadzają - tak włoska prasa podsumowuje powyborczą sytuację w mieście liczącym ponad 60 tys. mieszkańców. Pewność istnieje co do wyników uzyskanych przez 9 kandydatów na burmistrza. Dwoje z nich zmierzy się 19 czerwca w drugiej turze.

 

Dotąd nie udało się natomiast obliczyć liczby głosów oddanych na partie i listy wyborcze.

 

W piątek, czyli pięć dni po wyborach, na stronie internetowej władz miasta opublikowano wyniki, w których podano, jakie poparcie zdobyło 25 list. Ale wkrótce wyniki zniknęły.

 

Więcej głosów niż głosujących

 

To wszystko dlatego, że miejska komisja wyborcza wykryła niezgodności w przesłanych protokołach. Zauważyła, że liczba głosów oddanych na listy przekracza liczbę głosujących, a nikt nie jest w stanie ustalić, jak do tego doszło.

 

Mijają kolejne dni, a chaos pogłębia się. Dotąd nie udało się ukończyć liczenia głosów w dziewięciu komisjach.

 

Pojawiły się apele o przeliczenie wszystkich głosów w całym mieście. Ale warunkiem podjęcia takiej decyzji jest dokończenie pierwszego liczenia i sporządzenie protokołów.

 

Sprawą zajęła się prokuratura

 

Miejscowa prokuratura, która otrzymuje kolejne sygnały o nieprawidłowościach, wyjaśni, czy brak zgodności liczby kart do głosowania i wyborców to działanie celowe czy też wynik braku doświadczenia członków komisji.

 

A w czasie głosowania wydarzyło się niemal wszystko - zauważa "La Stampa". Odnotowuje, że w jednym z lokali wyborczych właśnie podczas liczenia głosów nagle zgasło światło. Nie było go przez dwie godziny. Przyczyn tej zagadkowej awarii nie zdołano ustalić.

 

W takim klimacie niepewności i niejasności oraz zagadkowych zdarzeń mieszkańcy Crotone wybierać będą w niedzielę burmistrza - dodaje prasa.

 

PAP