W poniedziałek sąd przedłużył areszt dla Brunona Kwietnia do 13 grudnia. W najbliższym czasie sporządzone zostanie pisemne uzasadnienie wyroku i sprawa trafi do Sądu Apelacyjnego. Apelację od wyroku złożył już obrońca Kwietnia. Wnioski o pisemne uzasadnienie, mogące być zapowiedzią wniesienia apelacji, złożyli również sam oskarżony i dwójka jego pozostałych obrońców, a także obrońca współoskarżonego Macieja O.

 

Zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu 4 tony materiałów wybuchowych na bazie saletry

 

21 grudnia ub.r. krakowski sąd uznał Brunona Kwietnia za winnego przygotowywania zamachu terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, usiłowania nakłaniania dwóch studentów do przeprowadzenia takiego zamachu oraz nielegalnego posiadania broni i handel nią. Skazał go za to na karę łączną 13 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.

 

Według śledczych Brunon Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu 4 tony materiałów wybuchowych na bazie saletry, umieszczonych w pojeździe SKOT. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów - w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu.

 

Obrona: ofiara gry operacyjnej

 

Obrońcy wnosili o uniewinnienie oskarżonego twierdząc, że padł on ofiarą nielegalnej gry operacyjnej ABW. Świadkami incognito w procesie byli m.in. agenci ABW, którzy pod przykryciem współpracowali z Kwietniem pod koniec jego działalności i doprowadzili do ujęcia go. Brunon Kwiecień przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że inspirowała go inna osoba, współpracująca z ABW. Wyraził zgodę na podawanie nazwiska.

 

Jak mówiła w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Aleksandra Almert, po analizie zgromadzonego materiału sąd z całą stanowczością stwierdził, że oskarżony dopuścił się popełnienia wszystkich zarzucanych mu czynów.

 

- Nie ma dowodu, że oskarżony był namawiany, nakłaniany, prowokowany do zamachu na Sejm. Nie ma dowodu, że ktoś groził jemu lub jego rodzinie, by nakłonić go do zamachu na Sejm. Nie ma dowodu, że chciał się wycofać - powiedziała w ustnym uzasadnieniu wyroku. Zdaniem sądu plan oskarżonego był realny i możliwy do przeprowadzenia, a oskarżony dysponował niezbędną wiedzą, możliwościami i urządzeniami, dokonał też niezbędnych ustaleń i przygotowań do zamachu.

 

Według sądu Kwiecień został zatrzymany w odpowiednim momencie, a ABW działała zgodnie z prawem. - Wszystkie elementy były realne, brakowało tylko ludzi, do zamachu mogłoby dojść już w 2011 r. - podkreślił sąd. Sąd poinformował również, że w jego ocenie wszystkie procedury zostały zachowane i działania ABW były legalne.

 

Oskarżony przebywa w areszcie od 9 listopada 2012 roku.

 

PAP