Pod koniec spotkania (1:1) grupa rosyjskich fanów przedarła się do sektorów, w których znajdowali się kibice drużyny przeciwnej i ich zaatakowała. Ci zaczęli przeskakiwać przez ogrodzenie, by uciec. Po ostatnim gwizdku starcia przeniosły się na ulice i trwały kilka godzin.

 

W niedzielę w godzinach południowych policja podała najnowsze informacje o przebiegu nocnych zajść. Rannych zostało 35 osób, siedem z nich przewieziono do szpitala. Stan trójki poszkodowanych jest ciężki. Jeden z Anglików znajduje się w stanie zagrażającym życiu.

 

Prefekt policji w Marsylii Laurent Nunez podkreślił, że szybka interwencja służb zapobiegła o wiele gorszym skutkom zajść.

 

- Nasze zachowanie było optymalne, nie mogliśmy reagować natychmiast na stadionie, gdyż mogło dojść do paniki. A wtedy rannych byłoby o wiele więcej - wyjaśnił Nunez odpowiadając na zarzuty skierowane do policji o zbyt wolną reakcję.

 

Apel o sankcje

 

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Francji zaapelowało do UEFA o sankcje dla reprezentacji Anglii i Rosji. Zdaniem resortu tylko takie działania mogą powstrzymać narastającą agresję.

 

Rzecznik francuskiego MSW Pierre-Henri Brandet potwierdził, że rozważane jest wprowadzenie całkowitego zakazu sprzedaży alkoholu w dniach meczu nie tylko w miastach, gdzie będą grały oba zespoły, ale we wszystkich dziewięciu.

 

Przerażony zajściami jest trener Hiszpanii Vicente del Bosque.

 

- Sądziliśmy, że takie zachowania już się nigdy nie wydarzą, gdyż normalni kibice wiedzą, jak bardzo one szkodzą wizerunkowi futbolu. To nie są fani, to są bandyci! Tego nie można tolerować - powiedział szkoleniowiec obrońców tytułu.

 

Organizatorzy mistrzostw podjęli decyzję o zwiększeniu środków bezpieczeństwa podczas kolejnych spotkań zespołów Rosji i Anglii.

 

"Sborna" w fazie grupowej zagra jeszcze 15 czerwca w Lille ze Słowacją i 20 czerwca w Tuluzie z Walią. Anglia 16 czerwca spotka się w Lens z Walią, a cztery dni później w St. Etienne ze Słowacją.

 

PAP