- Bywa, że napisanie CV, czy wizyta u lekarza, jest wyzwaniem dla imigranta, repatrianta czy uchodźcy mieszkającego w Polsce - powiedziała polsatnews.pl Katarzyna Sadło, prezeska Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, komentatorka polityki i blogerka, która chce przybyszów z zagranicy łączyć z Polakami i sprawić, by jedni i drudzy na spotkaniu zyskiwali.

 

- Taki system przełamuje schemat dawca-biorca, każdy bywa jednym i drugim, wnosząc do społeczności banku to co potrafi - przekonuje Katarzyna Sadło.

 

- Sama chętnie zaoferowałabym w banku czasu pomoc w załatwianiu spraw urzędowych, szukaniu pracy, nawiązywaniu kontaktów z organizacjami działającymi na rzecz uchodźców - dodała.

 

Pomysł z Polski w półfinale

 

Pomysł stworzenia banku wymiany uprzejmości, z którego mogłyby korzystać także osoby zagrożone wykluczeniem, zgłosiła na konkurs Komisji Europejskiej "European Social Innovation Competition" i trafiła z nim do półfinału, do którego spośród 1095 zgłoszonych pomysłów, międzynarodowe jury wybrało 30. - Mój projekt jest jedynym z Polski - powiedziała Sadło, znana w sieci jako "Kataryna".

 

Do 2 września ma ona czas na dokończenie "etapu koncepcyjnego" wymyślonego przez nią "Banku czasu". Potem Komisja Europejska wybierze spośród 30 pomysłów 10, które trafią do finału. Trzy z nich zostaną nagrodzone.

 

- Nie czekam na wynik, chcę pomysł zrealizować niezależnie od rozstrzygnięcia - stwierdziła Katarzyna Sadło. Dlatego niebawem zamierza uruchomić kampanię crowdfundingową. Każdy, komu idea samopomocy się podoba, będzie mógł wesprzeć jej pomysł w internecie swoją wpłatą.

 

Zapytana, ile potrzebuje pieniędzy, przyznała, że na tym etapie nie jest w stanie tego oszacować. - Zasady działania takiego "banku" są proste. Stworzenie portalu, który dawałby swoim użytkownikom poczucie bezpieczeństwa i był wystarczająco funkcjonalny dla obu stron, wymaga pracy - przyznała.

 

Kataryna dodała, że "nie jest naiwna, by sądzić, że imigranci, czy repatrianci sami będą się w banku rejestrować". Dlatego współpracować z "Bankiem czasu” mają organizacje pozarządowe, które pracują z obcokrajowcami.

 

Inspiracja z Kirgistanu

 

O stworzeniu "Banku czasu" Katarzyna Sadło zaczęła myśleć, gdy poznała mieszkającą w Polsce od kilku lat uchodźczynię z Kirgistanu. Wykształconą, z "wieloletnim doświadczeniem telewizyjnej dziennikarki, dobrze mówiącą po polsku, pracowitą i sympatyczną", która "może na otwartym rynku pracy liczyć najwyżej na niskopłatną pracę sprzątaczki czy kucharki, bo choć jest zapotrzebowanie na kompetentnych nauczycieli języka rosyjskiego, to sam rynek nie jest wystarczająco otwarty, żeby osoba o egzotycznym imieniu, bez polskiego obywatelstwa mogła zdobyć wystarczające zaufanie przyszłego pracodawcy".

 

Jej zdaniem "potencjalny pracodawca i pracobiorca nie mają się jak spotkać. Bank czasu ma pomóc to przełamać, stwarzając możliwość bezpiecznego i niezobowiązującego nawiązywania relacji między migrantami a obywatelami polskimi, w której obie strony występują w tym samym charakterze - dawcy i biorcy".

 

Jak zaznaczyła, ta idea pomoże walczyć z mitem, że imigranci mają roszczeniową postawę, chcą żerować na Polakach żyjąc na koszt państwa, albo czyhają na nasze miejsca pracy. - Założenie "Banku czasu" jest takie, żeby integracja przebiegała "miękko" - podkreśliła Katarzyna Sadło.

 

polsatnews.pl