Według policji "dwaj terroryści" zaczęli strzelać do przechodniów, zabijając na miejscu trzy osoby. Później w szpitalu zmarła ciężko ranna kobieta. W sumie w strzelaninie obrażenia odniosło sześć osób.

 

Rzecznik policji poinformował, że obaj napastnicy zostali schwytani, jednego przewieziono do szpitala, gdyż jest ranny.

 

Zdementowano wcześniejsze doniesienia, że zamachowcy byli ubrani w stroje ortodoksyjnych Żydów. Z relacji świadków wynika, że zamachowcy byli elegancko ubrani, mieli na sobie białe koszule i czarne spodnie.

 

Według izraelskich mediów napastnicy byli ze sobą spokrewnieni i pochodzili z wioski pod Hebronem na Zachodnim Brzegu Jordanu. W Izraelu przebywali nielegalnie.

 

Na miejsce ataku przyjechały liczne radiowozy i karetki pogotowia. Policja szukała podłożonych ładunków wybuchowych i ewentualnych kolejnych napastników.

 

Przywódca Hamasu pochwalił zamach

 

Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył w nocy ze środy na czwartek, że jego rząd podejmie "szereg ofensywnych i defensywnych działań" wobec terrorystów.

 

Zamach pochwalił na Twitterze przywódca rządzącego w Strefie Gazy Hamasu, Ismail Hanija. Organizacja zapowiedziała kolejne zamachy.

 

- Stany Zjednoczone potępiają w najostrzejszych słowach przerażający atak terrorystyczny w Tel Awiwie - oświadczył z kolei rzecznik Departamentu Stanu USA Mark Toner.

 

Targ Sarona, w którego skład wchodzi kilkadziesiąt sklepów z żywnością i restauracji, położony jest niedaleko izraelskiego sztabu generalnego i kompleksu budynków ministerstwa obrony.

 

Środowy atak w Tel Awiwie wpisuje się w falę antyizraelskich napaści, do których dochodzi od wielu miesięcy na terytoriach palestyńskich i w Izraelu. W ich wyniku od 1 października 2015 roku zginęło ponad 200 Palestyńczyków, 32 Izraelczyków, dwóch Amerykanów, Erytrejczyk i Sudańczyk. Większość palestyńskich ofiar to sprawcy lub domniemani sprawcy ataków.

 

 

 

 

PAP, fot. PAP/EPA/JIM HOLLANDER