Nie wiadomo, dlaczego głuszka (samica głuszcza) porzuciła gniazdo. Według leśników, powodem mogła być zła pogoda lub stres spowodowany obecnością człowieka.


Istniała obawa, że w wyniku przerwanego procesu inkubacji i prawdopodobnego schłodzenia jaj, nie uda się już uratować zarodków. Prześwietlenie jaj rozwiało wiele wątpliwości, potwierdzono obecność rozwiniętych zarodków. Jaja umieszczono w inkubatorze.

 

Pisklętami zajmie się zastępcza matka 

 

Trzy tygodnie później wylęgły się z nich dwa pisklęta. Są w bardzo dobrej formie i wykazują dużą płochliwość. Niedługo zostaną dołączone do zastępczej matki - kury w hodowli, która już prowadzi swoje maluchy.

 

Czas wysiadywania jaj przez głuszce zwykle trwa 23-26 dni. Zdarza się, że głuszka siedzi dłużej w gnieździe, ale może to oznaczać, że jaja nie zostały zalężone (zapłodnione).

 

Świeżo złożone jaja mogą przetrwać przez około dwa tygodnie bez wysiadywania, pod warunkiem zapewnienia im niższej temperatury (najlepiej poniżej 5°C). Zwykle głuszki zasiadają trwale na gniazda po złożeniu ostatniego jaja z lęgu, co potem prowadzi do jednoczesnego wyklucia się wszystkich piskląt.


W białostockim Nadleśnictwie Głęboki Bród od wielu lat jest prowadzona hodowla głuszców. To jedna z kilku hodowli założonych przez Lasy Państwowe, ośrodki takie znajdują się także w nadleśnictwach Leżańsk, Wisła czy Ruszów. 


Fot. Dorota Ławreszuk/Nadleśnictwo Głęboki Bród