Szef Krajowego Biura Wyborczego (ONPE) Mariano Cucho powiedział w poniedziałek wieczorem, że o wyniku mogą przesądzić głosy z odległych prowincji kraju i peruwiańskiej diaspory, które są wciąż liczone. - Jutro ogłosimy nową aktualizację- poinformował.

 

Napływają też informacje o kwestionowaniu ważności niektórych głosów. Wszystkie protesty muszą być zbadane przez władze, co łącznie z odwołaniami, może potrwać nawet tydzień. Według Cucho wątpliwości zgłoszono wobec 1,5 proc. oddanych głosów.

 

Reuter zauważa, że protesty wyborcze są typowe dla Peru. Jednak w poprzednich wyborach nie odgrywały większej roli bowiem pokonani kandydaci przyznawali się zazwyczaj do porażki jeszcze przed ogłoszeniem ostatecznych wyników. 

 

"Reprezentuje interesy Waszyngtonu"

 

W pierwszej turze 10 kwietnia 41-letnia Fujimori uzyskała prawie 40 proc. głosów, a 77-letni Kuczynski ponad 21 proc.

 

Kuczynski jest konserwatywnym politykiem, którego ojciec był emigrantem z rodziny żydowskiej z Wielkopolski. Ten były bankier z Wall Street, w latach 2005-2006 sprawował urząd premiera w rządzie prezydenta Alejandro Toledo. W wyborach z 2011 roku uplasował się za ustępującym prezydentem Ollanto Humalą i odbywającym obecnie karę więzienia byłym autorytarnym szefem państwa Alberto Fujimorim.

 

W powszechnej opinii Kuczynski, który wiele lat przepracował w międzynarodowych instytucjach finansowych i korporacjach, reprezentuje "interesy Waszyngtonu". Jego program, podobnie jak program jego rywalki, zakłada walkę z przestępczością, której wzrost coraz bardziej niepokoi Peruwiańczyków.

 

Fujimori jest córką urodzonego w Japonii Alberto Fujimoriego, prezydenta Peru w latach 1990-2000, znanego z brutalnego zwalczania lewackich partyzantów i opozycji. Za popełnione zbrodnie i korupcję odbywa obecnie karę 25 lat więzienia. W wyborach prezydenckich w 2011 roku Keiko przegrała w drugiej turze z Ollanto Humalą. Dzięki zbudowaniu mocnych struktur partyjnych, czego nigdy nie zrobił jej ojciec, udało jej się jednak wzmocnić swą pozycję.

 

PAP