Burze nawiedziły stany Nowa Południowa Walia, Wiktoria i Tasmania. Premier tego pierwszego Mike Baird nazwał szkody wzdłuż wschodniego wybrzeża "niewiarygodnymi".

 

Według meteorologów w porcie w Sydney, stolicy Nowej Południowej Walii, wiatr wiał z prędkością nawet 115 km na godz. W niektórych częściach miasta odnotowano największe podtopienia od 30 lat.

 

Plaża węższa o ponad 50 metrów

 

W Collaroy Beach, skąd mieszkańcy zostali już ewakuowani, fale sięgały nawet 13 metrów. Ciągle podmywają leżące nad samą plażą baseny i tarasy, woda wdziera się do mieszkań. W okolicznych miasteczkach nie ma prądu, a kilka dróg jest nieprzejezdnych.

 

- Plaża skróciła się już o około 50 metrów, więc wiele domów jest poważnie uszkodzonych - powiedział profesor Ian Turner, dyrektor University of New South Wales. - Domy kołysane przez wiatr cały czas skrzypią. Ciężko powiedzieć do ilu z nich właściciele będą mogl wrócić - dodał.

 

To jeszcze nie koniec

 

Pływ syzygijny zwany "maksymalnym", powstający gdy Ziemia, Księżyc i Słońce znajdują się w linii prostej, ma doskwierać mieszkańcom wschodniej Australii jeszcze co najmniej przez cały wtorek.

 

Zobacz zdjęcia zniszczeń.

 

polsatnews.pl, abc.net.au, bbc.com