- Wydaje się, że fala protestów związkowych przechodzi. Związki są szczególnie silne w sektorze publicznym, a tam udało się utrzymać dotychczasowe zasady rynku pracy - ocenił Zdaniuk.

 

Ekspert podkreślił, że wychodzenie ludzi na ulicę jest czymś normalnym we Francji i nie dotyczy jedynie protestów. Przypominał wielką, pokojową manifestację w Paryżu po ataku na redakcję Charlie Hebdo.

 

- Wyjście na ulicę jest formą aktywności obywatelskiej, pokazania, że się jest. Może nawet jest ono ważniejsze dla Francuzów, niż oddawanie głosu raz na 5 lat. Już nawet gimnazjaliści wychodzą na ulicę, a tłum protestujących jest traktowany, jak "święta krowa". Próba zatrzymania go lub rozpędzenia, traktowana jest jak największa zbrodnia - powiedział.

 

Forsowany przez rząd projekt kontrowersyjnej ustawy wydłuża tydzień pracy z obecnych 35 do 48 godzin, a dnia pracy w różnych przypadkach do 12 godzin. Ułatwia zwalnianie pracowników i osłabia pozycję głównych związków zawodowych.

 

Polsat News