Badania przeprowadzone w University Medical Center w Hackensack wykazały, że dziecko, które ma się urodzić, ma poważną niedowagę. Lekarze zdecydowali nie czekać na naturalne rozwiązanie ciąży. W związku z tym 31-letniej kobiecie zalecono urodzenie poprzez cesarskie cięcie.

 

Mimo to dziecko, które przyszło na świat, ma bardzo zaawansowane małogłowie, defekt wywoływany przez wirus Zika, któremu zazwyczaj towarzyszy uszkodzenie mózgu.

 

"Zagrożenie jest realne"

 

- To pokazuje,, że wirus Zika jest realnym zagrożeniem i wciąż wiele trzeba zrobić, by sobie z nim poradzić - stwierdziła Alvarez.

 

Wirus Zika wywołuje mikrocefalię (małogłowie) u noworodków i w rzadkich przypadkach choroby neurologiczne u dorosłych. Jego obecność potwierdzono dotąd w 60 krajach. Szczególnie ucierpiały kraje Ameryki Południowej i Środkowej. Od 2015 roku wirusem Zika zaraziło się w Brazylii 1,5 mln osób.

 

 

Do zakażenia człowieka dochodzi na skutek ukłucia komarów, ktore przenoszą wirus. Wirus Zika występuje też w nasieniu i przenosi się także drogą płciową częściej, niż dotychczas sądzono.

 

We wtorek Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaostrzyła zalecenia dla kobiet wracających z zagrożonych terenów i planujących zajście w ciążę. Wcześniej organizacja zalecała powstrzymanie się od niezabezpieczonego seksu przez co najmniej cztery tygodnie. Zmianę zaleceń spowodowały wyniki nowych badań, z których wynika, że wirus utrzymuje się w płynach ustrojowych dłużej, niż sądzono.

 

Kobietom i parom planującym ciążę, które mieszkają na terenach zagrożonych niebezpiecznym wirusem lub z nich wracające, "usilnie zaleca się, by odczekały co najmniej osiem tygodni, nim zaczną podejmować próby poczęcia"; w ten sposób należy zapewnić, że wirus opuścił już organizm - poinformowała WHO.

 

polsatnews.pl, nytimes.com