W uzasadnieniu wyroku sędzia podkreślił, że istnieją wystarczające dowody na zakup przez oskarżonego szybkowaru, metalowych kulek oraz innych elementów potrzebnych do skonstruowania bomby.

 

- Nie wiadomo, jaki był cel ataku bombowego. Oceniliśmy jednak, że zamach miał zaszkodzić wizerunkowi Szwecji oraz wzbudzić niepokój - stwierdził sędzia Mikael Swahn.

 

Hasło: dżihad

 

Zdaniem szwedzkich służb specjalnych SAPO mężczyzna pobrał z internetowych stron powiązanych z Państwem Islamskim (IS) instrukcje wykonania domowych bomb. Ściągnął także pliki utworów muzycznych, w których wychwala się męczeńską śmierć zamachowców.

 

Według agencji AFP skazany nazywa się Aydin Sevigin i jest szwedzkim zradykalizowanym muzułmaninem, określanym jako "samotny wilk" dżihadu. Podczas przeszukania śledczy znaleźli u niego telefon komórkowy, do którego hasło brzmi "dżihad".

 

"Chciał umrzeć, aby pójść do raju"

 

- On chciał umrzeć, aby pójść do raju. Tam nie potrzeba żadnego CV ani nie trzeba być atrakcyjnym dla pracodawcy - powiedziała podczas przesłuchania matka 20-latka, podkreślając, że jej syn źle czuł się psychicznie. Badania przeprowadzone przez psychiatrów wykazały jednak, że oskarżony jest poczytalny. W raporcie na temat jego psychiki opisano go jako "osobę kapryśną oraz wyznającą sprzeczne wartości".

 

Chciał się przedostać do Syrii

 

Sevigin, który wychował się na zamożnym północnym przedmieściu Sztokholmu Danderyd, nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Zaprzeczył, jakoby zakupił składniki do produkcji bomby. Jednak co innego pokazał przedstawiony przez prokuraturę zapis z monitoringu z popularnych sklepów z wyposażeniem wnętrz oraz narzędziami. Nie potrafił też wyjaśnić, po co nabył składniki, z których można sporządzić bombę.

 

W 2015 roku Sevigin został dwukrotnie zatrzymany w Turcji i wydalony do Szwecji. Według prokuratury chciał przedostać się do Syrii, aby zasilić szeregi organizacji terrorystycznej. Ze szwedzką policją współpracowała rodzina, która zgłosiła jego zaginięcie. Po powrocie bliscy zarekwirowali mu paszport, co według śledztwa spowodowało, że zaczął on przygotowywać samobójczy zamach.

 

Mężczyzna, zanim został zatrzymany w lutym bieżącego roku, studiował pedagogikę. Znajomi określali go jako "miłego, spokojnego oraz nieśmiałego chłopaka".

 

PAP