Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans poinformował w środę, że KE postanowiła wysłać opinię ws. praworządności do polskich władz.

 

- Należy to poważnie odbierać. To sytuacja, w której Komisja Europejska dawała Polsce szansę, bo wizyta Timmermansa była po to, aby rozmawiać. Potem był wywiad Jarosława Kaczyńskiego, który jednoznacznie wskazywał, że nie pójdzie na żaden kompromis. KE nie mogła nic innego zrobić tylko przyjąć opinię – komentował Bodnar.

 

Bez reakcji uczonych

 

Rzecznik praw obywatelskich zastanawiał się też, co robią wydziały prawa i uczeni, "osoby które powinny reagować w sytuacji, gdy przyjmowane są kolejne akty prawne zagrażające naszym wolnościom". -  Jakoś niespecjalnie widzę ich protest – stwierdził.

 

Przytoczył rozmowę z jednym z profesorów, który powiedział, że stanowisko wobec takich sytuacji nie jest zajmowane, bo "nikt nas nie będzie słuchał".

 

- Może tutaj jest problem, że wewnętrzna reakcja tych osób. które powinny być odpowiedzialne za jakość naszego prawa jest niewystarczająca – dodał Bodnar. Ocenił jednocześnie, że "może te osoby się boją", lub "uznają, że tak będzie lepiej, bo nie będą mieli problemów".

 

Polsat News