Kwestie dotyczące molestowania seksualnego zostały w Izraelu nagłośnione w grudniu ubiegłego roku, kiedy szef ministerstwa spraw wewnętrznych i wicepremier Silvan Shalom podał się do dymisji. Zrobił to, ponieważ kilka kobiet, w tym jego była współpracownica, oskarżyło go o molestowanie.

 

Dwa tygodnie temu, 17 francuskich parlamentarzystek potępiło natomiast zjawisko molestowania seksualnego, które w miejscach pracy uznały za powszechne. Swoje oburzenie wyraziły również w związku z tym, że ich zdaniem osoby dopuszczające się przymuszania do aktów seksualnych pozostają zazwyczaj bezkarne.

 

Molestowanie podczas posiedzenia komisji planowania i budownictwa

 

Jedną z parlamentarzystek, która zdecydowała się teraz publicznie opowiedzieć o tym, co dzieje się w izraelskim parlamencie jest Rachel Azaria z partii Kulanu. Napisała ona w ankiecie, że molestowano ją nawet, kiedy była radną w Jerozolimie. - Były takie incydenty, które powtarzały się w czasie komisji planowania i budownictwa, której byłam członkiem - stwierdziła.

 

- Jeden radny robił uwagi natury seksualnej dotyczące tego, co powiedziałam, a cała sala wybuchła śmiechem. Szukałam pomocy prawników, ale stwierdzili, że nie mogą nic zrobić - dodała.

 

"Ostatnio była taka sytuacja w Knesecie"

 

- Nawet dzisiaj bycie kobietą w Knesecie stawia mnie w niekorzystnej sytuacji - dodała inna przedstawicielka Kulanu, Merav Ben Ari.

 

- Czasem ludzie komentują. (...) Nie chcę się w to zagłębiać, ale ostatnio była taka sytuacja w Knesecie, którą się przejęłam - poinformowała, chociaż nie ujawniła o co dokładnie chodzi.

 

nytimes.com, washingtonpost.com, polsatnews.pl