Do zdarzenia doszło w niedzielę około godz. 19 na osiedlu w Gliwicach. Do jednego z mieszkań wezwano karetkę pogotowia. Pacjent sam zawiadomił o nagłym pogorszeniu się jego stanu zdrowia.

 

Po kilku minutach ratownicy sami jednak wzywali pomoc. Zadzwonili na policję, gdyż pacjent wpadł w szał i ich pobił.


Nerwowość u chorego wzbudziły rutynowe pytania - czyli tzw. wywiad lekarski. Prawdziwy wybuch agresji nastąpił, gdy opaska standardowego ciśnieniomierza nie mogła objąć silnie rozbudowanego przedramienia mężczyzny.

 

Chory, który nagle wykazał się nadzwyczajną żywotnością, nie tylko pobił ratowników, ale także groził, że ich zabije.

 

Najbardziej ucierpiała 34-letnia lekarka, którą pacjent-napastnik obrał sobie za główny cel. - Została silnie popchnięta i uderzyła głową o ścianę - powiedział polsatnews.pl nadkomisarz Marek Słomski, rzecznik prasowy policji w Gliwicach. Przyznał, że na szczęście nikt nie doznał żadnych groźnych urazów.     


W sprawie przeprowadzone zostanie postępowanie przygotowawcze, które poprowadzi III komisariat policji w Gliwicach. Mężczyźnie za napaść na załogę karetki grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.

 

polsatnews.pl