Założycielka profilu, magister pielęgniarstwa, która przyznaje, że przemawia przez nią gorycz, od kilkudziesięciu godzin dostaje tzw. paski z informacjami o płacach polskich pielęgniarek. Na razie jest ich kilkanaście, ale kolejne wciąż do niej docierają.

 

- Problem polskiej służby zdrowia zaczyna się na płacach pielęgniarek i innych zawodów medycznych, a kończy dużo dalej - podkreśla założycielka profilu "Paski pielęgniarek".

 

Każdy pasek to krótka historia zatrudnionej w służbie zdrowia kobiety.

 

1651 zł dla położnej

 

"Położna - Śląsk. Prawie 8 lat stażu pracy, mgr położnictwa, specjalizacja z pielęgniarstwa neonatologicznego, podyplomówka: Zarządzanie w Ochronie Zdrowia, kurs Pielęgniarstwa Rodzinnego dla położnych, RKO Noworodka, kurs Szkoła Rodzenia, kurs Ordynowania Leków i Wypisywanie Recept, kurs Szczepień Ochronnych Noworodków, kurs Profilaktyka Zakażeń Szpitalnych" - napisała jedna z pielęgniarek. I pokazała pasek z kwotą 1651 zł miesięcznego wynagrodzenia.

 

23 lata pracy: "w piątki, świątki i niedziele"

 

"Pielęgniarka dyplomowana, z licencjatem, kursem kwalifikacyjnym i  specjalizacją w pielęgniarstwie operacyjnym z 23-letnim stażem pracy w piątki, świątki i niedziele. Podwyższanie kwalifikacji zawodowych ze swoich  pieniędzy, często kosztem Rodziny" - napisała inna. I także podzieliła się informacją o kwocie, która zasila co miesiąc jej konto. W przypadku tej pielęgniarki mowa o 2532,69 złotych.

 

"Słynna podwyżka 4x400"

 

Kolejna napisała: "Pielęgniarka z 14-letnim stażem pracy w szpitalu powiatowym w oddziale chirurgii ogólnej z chirurgią onkologiczną i ortopedią jednocześnie. Posiadam kursy kwalifikacyjne z pielęgniarstwa chirurgicznego (dodatek 50 zł brutto) i opieki długoterminowej, kurs specjalistyczny z RKO i leczenia ran (dodatek 20 zł brutto) oraz leczenia bólu ostrego, kurs przetaczania krwi i preparatów krwiopochodnych i kilka innych dokształcających. Podstawa wymiaru czasu pracy 1900 zł brutto, łącznie z dodatkami za kursy. Przesyłam również pasek ze słynną podwyżką 4x400, a raczej 239,91 netto jako dodatek do pensji" - ze wszystkimi dodatkami kobieta dostaje 2067,1 na rękę.

 

 

 

 

 

"Kwoty wzięte z kosmosu"

 

O zarobkach pielęgniarek dyskutowali też goście programu "To Był Dzień, Otwarcie". Wśród nich Joanna Wicha z Partii Razem, która od 30 lat pracuje jako pielęgniarka.

 

Kobieta stwierdziła, że kwoty zarobków, które padają w czasie dyskusji o strajku pielęgniarek z CZD, są "wzięte z kosmosu".

 

- Moje zarobki po 30 latach pracy nie przekraczają "na rękę" 2,2 tys. zł. Nie wiem, skąd się wzięło 3,5-4,2 tys. zł., Nie słyszałam, żeby pielęgniarki zarabiały tyle w naszym kraju - powiedziała.

 

Dodała, że także pracuje w szpitalu dziecięcym i problem braku pielęgniarek zna, gdyż i w jej placówce pielęgniarska "obsada" nie zawsze gwarantuje bezpieczeństwo pacjentów.

 

Joanna Wicha w Polsat News przypomniała także, że w Polsce nie ma już liceów medycznych, by być pielęgniarką trzeba skończyć studia. Jej zdaniem sytuacja, kiedy pielęgniarce z dyplomem magistra pracodawca proponuje pensję w wysokości 1,8 tys. zł. powoduje, że młode pielęgniarki wyjeżdżają z kraju, albo idą pracować do placówek prywatnych.

 

- Od trzydziestu lat wszyscy tylko obiecują - dodała Joanna Wicha.

 

polsatnews.pl