Policjantom udało się ustalić, że zamach ma nastąpić w nocy z niedzieli na poniedziałek. - Pierwsze informacje mówiły, że ktoś planuje zamach na komisariat policji. Udało się ustalić, o którą jednostkę chodzi i kiedy miałoby do zamachu dojść - poinformował asp. szt. Mariusz Mrozek, rzecznik komendy stołecznej policji. Dodał, że tego typu wiadomości nie są przez funkcjonariuszy bagatelizowane.

 

- W nocy z niedzieli na poniedziałek zwracano uwagę na osoby, które kręciły się wokół komisariatu Warszawa Włochy. Oddaliły się, wróciły, jedna sprawdzała, czy dookoła nic się nie dzieje, dwie pozostałe montowały ładunki pod radiowozami - wyjaśnił Mrozek. Policjanci natychmiast wkroczyli do akcji. - Mężczyźni próbowali uciekać, ale szybko zostali obezwładnieni i trafili do jednostki policji. Całość materiału przekazaliśmy do prokuratury, która kontynuowała czynności procesowe - poinformował.

 

 

Dwie butle z płynem zapalającym

 

Ładunki wybuchowe zostały zabezpieczone. - Była to konstrukcja z dwóch butli z płynem zapalającym. W środku znajdował się jeszcze dodatkowy materiał, który miał wzniecić eksplozję. Do butli zainstalowano odpowiednio przygotowany lont, który miał zapewnić oddalanie się osobom z miejsca - podał Mrozek.

 

- Została przeprowadzona próba detonacji części ładunku z wynikiem pozytywnym - dodał prokurator. Zapowiedział, że zostanie powołany biegły, który ustali dokładnie charakter materiału wybuchowego. - Z naszych wstępnych informacji wynika, że jest to ciecz o charakterze łatwopalnym - przekazał dziennikarzom.

 

Podejrzani zostali przesłuchani. Nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im przestępstwa. Odmówili również złożenia wyjaśnień. - Nie znamy motywów ich działania - podał prokurator. Są to młode osoby w wieku 17, 31 i 35 lat. - Jedna z nich jest notowana. Mamy informacje, że są powiązani ze środowiskiem skrajnie anarchistycznym - poinformował Mrozek.

 

Mężczyzni zostali aresztowani na trzy miesiące. Grozi im kara pozbawienia wolności do lat 8.

 

 

 

 

Polsat News