Kirgiski resort spraw zagranicznych wezwał jednego z kazachskich dyplomatów, żeby zaprotestować oraz wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że słowa wypowiedziane we wtorek wieczorem przez kazachskiego ministra były obraźliwe, spotkały się z negatywną reakcją kirgiskiej opinii publicznej, "nie były zgodne z duchem" relacji kirgisko-kazachskich.

 

Minister Muchamediuły powiedział, że "bardzo mu przykro", iż "młode dziewczyny, nasze sąsiadki, czyszczą publiczne toalety" w Moskwie i innych rosyjskich miastach, ponieważ w Kirgistanie brakuje miejsc pracy.

 

Według kirgiskiego MSZ "stronnicze oświadczenia" na temat Kirgistanu pojawiają się w Kazachstanie coraz częściej, także w tamtejszych państwowych mediach.

 

Reuters odnotowuje w tym kontekście znaczne różnice ustrojowe między obu krajami. Prezydent Nursułtan Nazarbajew rządzi Kazachstanem od 1989 roku, podczas gdy w Kirgistanie publiczne protesty obaliły dwóch prezydentów i doprowadziły do ustanowienia ustroju, w którym parlament ma znacznie większe uprawnienia.

 

PAP