- Abdeslam już na wstępie odwołał się do swojego prawa do zachowania milczenia i odmówił odpowiedzi na pytania sędziego śledczego - poinformowała prokuratura, dodając, że oskarżony nie podał powodów swojej decyzji.


26-letni, urodzony w Belgii, francuski obywatel marokańskiego pochodzenia jest podejrzany o udział w przeprowadzeniu zamachów w Paryżu, w których zginęło 130 osób. Postawiono mu zarzuty zabójstwa o charakterze terrorystycznym, porwań i posiadania broni oraz ładunków wybuchowych.


"Dziś nie chciał się wypowiadać, ale zrobi to później"


Jak tłumaczył jeden z adwokatów Abdeslama Frank Berton, jego klient "dziś nie chciał się wypowiadać, ale zrobi to później. (...) Chciał skorzystać z prawa do zachowania milczenia, trzeba dać mu czas".


Jednak zdaniem prokuratury oskarżony w żaden sposób nie zadeklarował, że w przyszłości będzie rozmawiał ze śledczymi, chociaż wcześniej jego obrońca mówił, że oskarżony chce rozmawiać ze śledczymi i wytłumaczyć im, jak doszło do jego radykalizacji. - To skandaliczna postawa. Zarówno Salah Abdeslam, jak i jego doradcy, wciąż manipulują opinią publiczną - ocenił oskarżyciel Olivier Morice.


"To Abdeslam będzie decydował, kiedy zacznie mówić"


Berton ubolewał, że Abdeslam - umieszczony w osobnej celi więzienia Fleury-Merogis (w pobliżu Paryża) - jest nieustannie monitorowany, "obserwowany 24 godziny na dobę, co nie wprawia go w dobry stan". Adwokat zapowiedział, że zainterweniuje w tej kwestii w ministerstwie sprawiedliwości.


- To Abdeslam będzie decydował o tym, kiedy zacznie mówić - podkreślił obrońca.


W kwietniu władze Belgii wydały Abdeslama Francji na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Piątkowe przesłuchanie było pierwszym przeprowadzonym z Abdeslamem na terytorium Francji.


Abdeslama zatrzymano 18 marca, po czterech miesiącach poszukiwań, w dzielnicy Molenbeek w Brukseli; cztery dni później w brukselskim metrze i na lotnisku Zaventem doszło do samobójczych zamachów, w których śmierć poniosły 32 osoby. Organa ścigania są zdania, że obu zamachów dokonała ta sama francusko-belgijska siatka dżihadystyczna.

 

PAP