Według raportu w latach 2013-2014 zarejestrowano co najmniej 15 846 ofiar handlu ludźmi w UE. - Niestety jednak rzeczywista skala zjawiska jest zapewne znacznie większa - przyznał unijny komisarz spraw wewnętrznych i migracji Dimitris Awramopulos na konferencji prasowej w Brukseli.


Ofiary handlu ludźmi najczęściej wykorzystywane są seksualnie (67 proc. zarejestrowanych ofiar) i przymuszane do pracy (21 proc.). Ponad trzy czwarte zarejestrowanych ofiar stanowiły kobiety (76 proc.), a co najmniej 15 proc. - dzieci.


"Coraz większe zyski z tego procederu"


Gwałtownie rośnie liczba dzieci wśród ofiar handlarzy ludźmi. Raport wskazuje też, że wśród ofiar więcej jest osób niepełnosprawnych oraz osób pochodzenia romskiego. Podkreślono również powiązania między handlem ludźmi a innymi formami przestępczości i wykorzystywania osób najbardziej narażonych na zagrożenia w kontekście obecnego kryzysu migracyjnego, a także szerokie wykorzystywanie internetu i nowych technologii do werbowania ofiar.


- Co raz więcej osób jest narażonych, a gangi przemytników ludzi czerpią coraz większe zyski z tego procederu - podkreślił Awramopulos. - Fakt, że w XXI wieku w UE ludzi się sprzedaje, kupuje i wykorzystuje jak towary jest niewybaczalny i niemożliwy do zaakceptowania zarówno pod względem moralnym, jak i prawnym. Skończenie z tym jest naszym indywidualnym, zbiorowym i prawnym obowiązkiem - dodał.


Unijna koordynator ds. zwalczania handlu ludźmi Myria Wasiliadu zaapelowała do państw unijnych o skuteczne wdrażanie przyjętej w 2011 roku dyrektywy dotyczącej walki z tym procederem. Pozwoliłoby to zwiększyć liczbę dochodzeń i skuteczniej ścigać sprawców, ustanowić odpowiednie mechanizmy służące wczesnej identyfikacji ofiar i ich ochronie oraz wzmocnić środki zapobiegania handlowi ludźmi.


Ma to także znaczenie w obliczu kryzysu migracyjnego, szczególnie dla zapewnienia ochrony dzieci-migrantów - wskazuje KE.

 

PAP