„Szczegółowe okoliczności zdarzeń i jak wszystko wskazuje taka sama przyczyna zgonu rodzą uzasadnione podejrzenie, że padnięcie klaczy, powodujące olbrzymie straty dla Skarbu Państwa, to efekt celowego działania osób trzecich” - oświadczył minister Krzysztof Jurgiel na początku kwietnia.

 

W owsie też nic nie znaleziono 


Sprawą śmierci koni zajęła się prokuratura. Jednocześnie szef resortu rolnictwa poprosił Prokuratura Generalnego Zbigniewa Ziobrę o osobisty nadzór nad sprawą. Postępowanie prowadzi Wydział Gospodarczy Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Dotyczy ono działania na szkodę stadniny oraz uśmiercenia koni czystej krwi arabskiej.

 

Prokuratura dostała właśnie opinie biegłych, dotyczące przyczyn zgonu zwierząt. Nie znaleźli oni żadnych dowodów, które potwierdzałyby tezy o otruciu, np. poprzez podanie paszy o zbyt wysokiej zawartości antybiotyków.


- Analiza histopatologiczna i toksykologiczna próbek zabezpieczonych podczas sekcji obu klaczy wskazuje, że w zabezpieczonym materiale nie wykryto żadnych z analizowanych substancji w stężeniach wyższych od granicy oznaczalności - powiedziała Agnieszka Kępka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie.


Opinie biegłych wskazują na skręt jelit jako przyczynę śmierci obu klaczy. Kępka poinformowała, że w przypadku Prerii był to „wstrząs spowodowany skrętem krezki zaopatrującej końcowy odcinek jelita, który z kolei powstał na tle rozwijających się zaburzeń krwi, szczególnie w obszarze objętym skrętem”, natomiast w przypadku Amry był to wstrząs wywołany najprawdopodobniej „zaburzeniami krążenia krwi wynikającymi z przemieszczenia się jelita grubego”, a „pośrednią przyczyną śmierci był skręt jelit i wtórne do niego zaburzenia krążenia krwi”.


Śledczy mają również wyniki badań próbek owsa zabezpieczonego w stadninie. Badania wykazały, że nie ma w nich substancji zagrażających koniom. Prokuratura wciąż ustala, czy doszło do działania na szkodę stadniny.


Shirley Watts pozywa

 

Klacz Preria - ze stadniny koni Halsdon Arabians (Wielka Brytania) należącej do Shirley Watts i przebywające w stadninie w Janowie Podlaskim w ramach dzierżawy - padła 17 marca. Pierwsza diagnoza także wskazywała na skręt jelit.

 

Amra, również przebywająca w Janowie w ramach dzierżawy, padła w nocy z 2 na 3 kwietnia. Według wstępnych ustaleń, powodem był skręt okrężnicy.

 

Shirley Watts kupiła Prerię na aukcji Pride of Poland w 2009 roku, Amrę - rok wcześniej. Obie klacze wyceniano łącznie ok. pół miliona euro. Po śmierci zwierząt zabrała z Janowa swoje dwie pozostałe klacze - Pietę i Augustę.


Jak oświadczyła, podjęła "kroki prawne" przeciwko polskiej stadninie. Watts uważa bowiem, że padły z powodu błędów popełnionych przez nowe kierownictwo stadniny. Wartośc obu ,

 

Od października w stadninie w Janowie Podlaskim padły trzy klacze. Poza Prerią i Amrą ta najcenniejsza i nabardziej utytułowana - Pianissima. Jej wartość Agencja Nieruchomości Rolnnych szacowała na 3 mln zl. Pianissima padła z powodu skrętu jelit. Jej zgon był jedną z przyczyn odwołania w lutym wieloletniego prezesa stadniny w Janowie Marka Treli.

 

PAP, polsatnews.pl