Funkcjonariusze z Lęborka za odstąpienie od mandatów mieli brać łapówki - od stu nawet do tysiąca złotych. Rozpracowała ich tak zwana policja w policji - czyli Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. - Funkcjonariusze z BSW prowadzili czynności na podstawie zawiadomienia osoby, która taką korzyść wręczyła - poinformował Dariusz Klos, zastępca prokuratora okręgowego w Słupsku.

 

Łapówka za prawo jazdy

 

Policjanci mieli zatrzymywać auta na krótkim, 100 metrowym odcinku drogi z ograniczeniem prędkości do 50 km/h. Podczas kontroli oznajmiali, że kierowcy przekroczyli dozwoloną prędkość na terenie zabudowanym o 50 km/h. Takie wykroczenie oznacza automatyczną utratę prawa jazdy. Zatrzymane osoby za zachowanie tego dokumentu decydowały się wręczyć łapówkę.

 

Jeżeli kierowcy nie posiadali gotówki w portfelu byli podwożeni do jedynego w mieście bankomatu, który nie miał monitoringu.

 

Zarzuty dla policjantów

 

Czterech policjantów wydziału ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Lęborku zostało przesłuchanych we wtorek. Prokuratura przedstawiła im zarzuty m.in. o przyjmowaniu korzyści majątkowej w celu odstąpienia od czynności.

 

Podejrzani to policjanci z długoletnim stażem. Dwóch z nich złożyło wyjaśnienia i przyznało się do winy. Obaj pracują w policji od 22 lat.

 

Policjant z 10-letnim stażem został zwolniony, bo nie wystawiał mandatów i nie brał łapówek. Zastosowano wobec niego dozór policyjny oraz kaucję w wysokości 5 tys. złotych.

 

Ostatni z funkcjonariuszy nie przyznał się do winy.

 

- To są pierwsze wyjaśnienia bez znajomości materiału dowodowego - powiedział Polsat News mec. Krzysztof Obolewski, obrońca policjanta.

 

Wobec czterech policjantów zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne.

 

Polsat News