Darmowe obiady, bezpłatne pralnie, owocowe przekąski, leżaki i masaże w pracy, a do tego płace, które przewyższają rynkową średnią - to atuty, które kojarzą się z pracą informatyków należących do ścisłej czołówki najbardziej poszukiwanych kandydatów do pracy.

 

Zabiegają o nich nie tylko firmy technologiczne, ale praktycznie pracodawcy z każdej branży, począwszy od finansów i ubezpieczeń po koncerny motoryzacyjne, które otwierają swoje przyczółki w Dolinie Krzemowej czy spółki dużych sieci handlowych.

 

Nic więc dziwnego, że w powszechnym mniemaniu programiści, testerzy, projektanci systemów oraz inni specjaliści z IT żyją jak przysłowiowe pączki w maśle.

 

Jak oceniają eksperci amerykańskiej firmy badawczej TINYPulse, specjalizującej się w badaniu satysfakcji pracowników, raj, którym w potocznej opinii są firmy technologiczne, ma też swoje cienie.

 

Zadowolenie z pracy wśród informatyków jest zdecydowanie słabsze niż wśród reszty 5 tys. badanych w zeszłym roku pracowników w USA. Częściej niż przedstawiciele innych grup zawodowych czują się oni wyalienowani, sfrustrowani i niedoceniani w swojej pracy.

 

PAP