Pomocy udzieli Fundacja Wolna Syria, która uzyskała 750 tys. zł. dotacji z polskiego MSZ. Założeniem było, aby Polacy zaznaczyli swą obecność w Jordanii, Libanie i Autonomicznym Regionie Irackiego Kurdystanu i wsparli działania na rzecz wewnętrznie przesiedlonych i uchodźców przebywających w tych krajach.

 

- Chcemy rozwinąć zasięg działań poradni psychologicznej, nasza pomoc polega na wsparciu ofiar traumy wojennej mieszkających w Jordanii - powiedział Samer Masri, prezes fundacji.

 

Syryjskich uchodźców w Jordanii oficjalnie jest ok. 600 tysięcy. Wszystkich Syryjczyków może być nawet milion. Rozbieżności wynikają m.in. z tego, że ci, którzy nie chcą zostać zarejestrowani jako starający się o azyl, bo np. prowadzą własny interes, czy choćby chcą mieć możliwość prowadzenia samochodu (uchodźcy przywileju tego nie mają, bo Jordania wprowadziła swoistą "ochronę rynku", aby Syryjczycy nie odbierali pracy Jordańczykom), nie figurują w żadnych wykazach jako uchodźcy.

 

Rosnąca frustracja

 

W okolicy Irbidu tych, którzy są zarejestrowani jako uchodźcy i dostają równowartość 360 złotych, by utrzymać rodzinę - jest kilkaset tysięcy.

 

Jak mówi Masri, ludziom tym najczęściej nie brakuje jednak jedzenia, sami podejmują próby znalezienia pracy, wynajmują mieszkania. Ale fakt, że większość  z nich ze swojej ojczyzny uciekła kilka lat temu mając nadzieję na szybki powrót sprawia, że frustracje w tej grupie narastają. - Dlatego, tak samo jak pomoc materialna, potrzebna jest pomoc psychologiczna - podkreśla Masri.

 

Wolontariusze pracujący w organizacjach humanitarnych do osób potrzebujących pomocy psychologicznej trafili w czasie badań terenowych.

 

Pukali od drzwi do drzwi i poznawali historie uchodźców. Później oferowali pomoc, ludzi z tymi samymi problemami łączono w specjalnych grupach. A tym, którzy wymagają indywidualnej terapii, oferowano ją. - Ludzie ci nie ponoszą kosztów dojazdu do przychodni, leki dla nich są bezpłatne - przyznał Samer Masri.

 

Jeśli psycholodzy pracujący w przychodni psychologicznej uznają, że potrzebna jest hospitalizacja, kierują uchodźców do innej kliniki. Tak dzieje się np. w przypadkach prób samobójczych, do których wśród syryjskich uchodźców mieszkających w Jordanii także dochodzi.

 

Polacy będą głównie szkolić specjalistów

 

Zadaniem Polaków, którzy przez najbliższe miesiące będą rotacyjnie jeździć do Jordanii, będzie głównie szkolenie miejscowych specjalistów. - Chcemy usprawnić system opisu problemów pacjentów. Po pierwszej wizycie wiemy też, że potrzebne będzie także wypracowanie standardów pomocy osobom, które doświadczały np. tortur seksualnych w czasie aresztowań - dodał Masri.

 

Przedstawiciele fundacji Wolna Syria będą również pomagać szkolić 400 studentów psychologii, także Syryjczyków, którzy zgłosili się do "polskiej" przychodni, by odbyć w niej praktyki.

 

polsatnews.pl