- My (USA), jak i nikt inny w społeczności międzynarodowej, nie uznamy żadnych wyników wyborów w Donbasie, które byłyby sprzeczne z porozumieniami z Mińska - oświadczyła w środę dziennikarzom asystent sekretarza stanu USA ds. Europy Victoria Nuland.

 

We wtorek i środę rozmawiała ona w Moskwie na temat zakończenia konfliktu na wschodniej Ukrainie. We wtorek wieczorem konferowała z doradcą prezydenta Władimira Putina, Władisławem Surkowem, a w środę - z wiceministrami spraw zagranicznych Rosji, Siergiejem Riabkowem i Grigorijem Karasinem. Riabkow odpowiada za kwestie stosunków rosyjsko-amerykańskich, a Karasin - za problematykę ukraińską.

 

Nuland podkreśliła, że zgodnie z mińskim pakietem działań "powinny to być ukraińskie wybory, które będą odpowiadać ukraińskim standardom i standardom OBWE" - pisze agencja Interfax-Ukraina.

 

"Nadszedł czas, by nacisnąć na gaz"

 

Nuland przypomniała, że choć USA nie wchodzą w tzw. normandzki format, umówiły się z jego uczestnikami, że będą działać równolegle, próbując przyspieszyć rozmowy i doprowadzić do realizacji mińskich porozumień. (Tzw. czwórkę normandzką tworzą Ukraina, Niemcy, Francja i Rosja.)

- Obecnie nadszedł czas, by nacisnąć na gaz i doprowadzić do pełnej realizacji mińskich porozumień - oznajmiła.

 

Cytowana przez rosyjskie media Nuland powiedziała, że antyrosyjskie sankcje mogą zostać uchylone po pełnym wdrożeniu mińskich porozumień. Podczas wizyty w Kijowie w kwietniu Nuland oświadczyła, że sankcje wobec Rosji zostaną utrzymane do czasu całkowitego wypełnienia mińskich porozumień w sprawie Donbasu oraz zwrotu Ukrainie Krymu.

 

Porozumienia mińskie realizowane tylko częściowo

 

Kwestia uregulowania sytuacji w Donbasie jest omawiana od wielu miesięcy, w tym przez czwórkę normandzką, a także na spotkaniach trójstronnej grupy kontaktowej w stolicy Białorusi Mińsku, gdzie od września roku 2014 przyjęto kilka dokumentów, w których wymieniono posunięcia, mające doprowadzić do zakończenia konfliktu. Porozumienia mińskie zostały jednak wprowadzone w życie tylko częściowo. Rozejm jest kruchy. Moskwa i Kijów oskarżają się nawzajem o jego naruszanie.

 

Kreml, który odniósł się w środę do moskiewskiej wizyty asystent sekretarza stanu USA ds. Europy, nazwał jej rozmowy z Surkowem "krótką wymianą zdań na temat sytuacji na wschodzie Ukrainy".

 

- Spotkanie to (Surkowa z Nuland) nie miało przynieśćżadnych wyników, to była krótka wymiana poglądów - powiedział rzecznik prezydenta Rosji Dmitirj Pieskow. Dodał, że wizyta Nuland odbyła się zgodnie z decyzją o dzieleniu się informacją z pierwszej ręki.

 

PAP