Aleksander Doba - rocznik 1946, od czterech lat emeryt. Jak sam przyznaje, do tej pory kajakiem przepłynął 93 tys. kilometrów. W czasie najbliższej wyprawy powinien pokonać granicę 100 tys.

 

- Czuję się bardzo dobrze, bo to chwila szczęścia, na którą tak długo czekałem i wreszcie nadchodzi - powiedział Doba.

 

Jak przyznał, będzie to najtrudniejsze z jego dotychczasowych wyzwań. - Wody będą tam dużo zimniejsze, a sztormy bywają częstsze i dużo silniejsze - wyjaśnił podróżnik.

 

Podkreślił, że czuje się odpowiednio przygotowany, ale, jak przyznał, organizacja wyprawy była kosztowna, nie tylko pod względem materialnym, ale i psychicznym.

 

-  Bazuje na tym, co dokonałem dotychczas. Mam bardzo duże doświadczenie jako kajakarz, pływałem po różnych akwenach. Dwie wcześniejsze podróże także były samodzielne, samotne, między kontynentami - powiedział. 

 

Doba zaznaczył, że w razie wystąpienia nieprzewidzianych sytuacji, w wypadku nagłych problemów, jest zdany jedynie na siebie. - Mam na pokładzie kilka różnych środków wzywania pomocy, ale konkretnej pomocy mogę spodziewać się po kilkunastu godzinach - tłumaczył.

 

 

Meta w dniu 70. urodzin

 

Trasa z Nowego Jorku do Lizbony liczy ponad 12 tys. kilometrów. Podróżnik chciałby ją pokonać w 102 dni. W stolicy Portugalii planuje zameldować się we wrześniu, w dniu swoich 70. urodzin.

 

Doba w 2015 roku otrzymał tytuł Podróżnika Roku magazynu "National Geographic". Kajakiem pływa od 35 lat, a więc ponad połowę życia.

 

Sześć lat temu przepłynął kajakiem z Senegalu do Brazylii. Podróż trwała prawie sto dni. Trzy lata później wyruszył z Lizbony na Florydę - tu wiosłował prawie pół roku. Jako pierwszy Polak przepłynął też całą Wisłę.

 

Polsat News