Mieszkańcy jednej z kamienic w Nowogrodzie Bobrzańskim, od czterech lat zmagają się z bardzo nieprzyjemnym problemem. Jednym z lokatorów w ich kamienicy jest alkoholik - pan Władysław.

- Śmierdzi na korytarzu. Sąsiad brudzi, wychodzi, sika albo smarka i pluje. Pijany przychodzi, drze się. Dzieci się boją - mówi Magdalena Mijalska, sąsiadka pana Władysława.


Lokator mieszkania przyznaje, że stoi w nim pełno butelek z moczem, ale zapewnia, że nie śmierdzą. - Są zakręcone - podkreśla pan Władysław.

 

"Pije pan? No, ktoś musi"


Zrozpaczeni sąsiedzi pana Władysława zwracali się o pomoc do różnych instytucji. Od ponad czterech lat nikt nie potrafi skutecznie uwolnić ich od uciążliwego sąsiedztwa. - On nie chce korzystać z naszej pomocy. Odmawia - mówi urzędniczka MOPS w Nowogrodzie Bobrzańskim.


Pan Władysław winą za swój los obarcza innych. -  Stoją butelki, tak. Jak wszystko pozabierali, kible, prąd, to musi to gdzieś stać - zauważa.  Gdy reporter "Interwencji" zwrócił uwagę, że nie płaci rachunków pan Władysław stwierdził, że nie płaci, bo nie pracuje. Ale pije pan? - dopytywał reporter. - No, ktoś musi - skwitował pan Władysław.


Reportaż Interwencji dziś o godz. 16:15 w Telewizji Polsat.