- Marsz dotyczy sytuacji w Polsce, a nie w Europie. Jutro dziesiątki tysięcy ludzi, być może po raz pierwszy w tak wielkiej skali od lat 80., będą mówiły władzy "stop". Bo nie chcemy Polski takiej, jaką PiS chce budować - stwierdził Szejnfeld w programie "Gość Wydarzeń".

 

Jurek odpowiedział, że skoro opozycja organizuje demonstrację na tematy europejskie, to oczekuje, że będzie demonstrowała np. przeciwko rurociągowi Nord Stream 2.

 

- Mam również nadzieję, że przywiązanie kolegów do UE nie polega na załatwianiu stanowisk we władzach unijnych i wykonywaniu jej dyspozycji. Liczę, że macie swoje zdanie - powiedział europoseł Prawicy RP, odnosząc się do ostatniej propozycji Komisji Europejskiej, która zaproponowała reformę unijnej polityki azylowej. Zakłada ona wprowadzenie stałego systemu dystrybucji uchodźców, który byłby uruchamiany automatycznie w sytuacji kryzysowej.

 

Zgodnie z tą propozycją kraj niechętny przyjmowaniu uchodźców będzie musiał zapłacić 250 tys. euro za każdą osobę, której nie przyjmie.

 

Szejnfeld wyjaśnił, że stanowisko Komisji Europejskiej nie ma poparcia Platformy Obywatelskiej i liczy, że podobne stanowisko zajmie polski rząd. Odniósł się również do zarzutów Marka Jurka dotyczących załatwiania unijnych stanowisk.

 

- Ostatnio byłem świadkiem, jak to PiS załatwiał pracę w Brukseli swojemu koledze. Poseł Janusz Wojciechowski, dzięki waszemu lobbingowi, osiągnął ważne stanowisko - skwitował europoseł PO. Chodzi o funkcję członka Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, w kwietniu ministrowie państw UE obradujący w Luksemburgu zaakceptowali kandydaturę Janusza Wojciechowskiego na to stanowisko.

 

Rozmowę prowadził Maciej Stroiński.

 

Polsat News