Sędzia Sadu Najwyższego Teori Zavascki prowadził wobec przewodniczącego Izby Deputowanych dochodzenie w związku z podejrzeniem o korupcję i przechowywanie na tajnych kontach w Szwajcarii co najmniej pięciu milionów dolarów. Miałyby one pochodzić z łapówek od przedsiębiorców budowlanych zabiegających o intratne zamówienia w państwowym koncernie naftowym Petrobras.

 

W korupcję "naftową" zamieszani politycy od prawicy do lewicy

 

"Cunha - oświadczył w czwartek Zavascki - używał swego stanowiska politycznego w sposób bezprawny, aby utrudniać śledztwo we własnej sprawie i nie dopuścić do jego zakończenia".

 

Dochodzenia prowadzone od dwóch lat w sprawie wielkich afer korupcyjnych wokół Petrobrasu obejmują szeroki krąg polityków wszystkich orientacji. Ultrakonserwatywny Cunha jest politykiem wielkiej partii centrowej PMDB wiceprezydenta Michela Temera, który w przypadku zawieszenia centrolewicowej prezydent Dilmy Rousseff w funkcji prezydenta objąłby w zastępstwie jej stanowisko.

 

Sprawiedliwość, a władza

 

Zdaniem sekretarza generalnego Unii Narodów Południowoamerykańskich (UNASUR), Kolumbijczyka Ernesto Sampera członkowie brazylijskiego Senatu, którzy prawdopodobnie 11 maja będą głosować w sprawie zawieszenia w funkcjach prezydent Rousseff, stoją wobec wyboru: "działać w imię sprawiedliwości, czy też zabiegać o władzę". "To jednak dwie zupełnie odmienne sprawy" - dodał w komunikacie ogłoszonym przez sekretariat UNASUR.

 

Samper, który przebywa z wizytą w Kostaryce, zaapelował, aby odwołali się do swoich sumień i działali zgodnie z zasadami państwa prawa. "Jeśli tak uczynicie, a wierzę, że tak będzie - i wypowiadam te słowa w murach szacownego Międzyamerykańskiego Trybunału Praw Człowieka - to orzekniecie, że prezydent Dilma Rousseff jest niewinna i anulowany zostanie proces inspirowany motywami politycznymi, sprzecznymi z bezstronnym czynieniem sprawiedliwości" - dodał.

 

W skład UNASUR wchodzą Argentyna, Brazylia, Boliwia, Kolumbia, Chile, Ekwador, Gujana, Paragwaj, Peru, Surinam, Urugwaj i Wenezuela.

 

Przedstawiała finanse "niezgodnie ze stanem faktycznym"

 

Członkowie brazylijskiego Senatu mają zadecydować 11 maja zwykłą większością głosów, czy zostanie formalnie rozpoczęty proces sądowy przeciwko Dilmie Rousseff.

 

Zarzuty wobec niej sprowadzają się do przedstawiania finansów publicznych niezgodnie ze stanem faktycznym w celu ukrycia nadmiernych, niezatwierdzonych przez parlament wydatków rządowych, m.in. na kontynuowanie programów socjalnych Partii Pracujących.

 

Nie ciążą na niej natomiast zarzuty, które wskazywałyby na współodpowiedzialność za afery korupcyjne, w które prawdopodobnie byli zamieszani również niektórzy członkowie jej rządu.

 

PAP