Aktorka wyznała, że nie wiedziała do kogo należą kosztowności i że nie przedstawiały dla niej "jakiejkolwiek wartości". Znalezione przedmioty wyglądały jej zdaniem jak "jak świecidełka z supermarketu".


"Przedstawiane zdarzenia na temat sytuacji z moim udziałem (…) są mocno przerysowane i ich wydźwięk jest daleki od rzeczywistości" - napisała Olga O.


Zaprzeczyła doniesieniom niektórych mediów, jakoby widziała wcześniej biżuterię na ręce innej kobiety i czekała na "dogodny moment, gdy ją zdejmie". Zdaniem Olgi O. przedstawianie sytuacji w ten sposób to "manipulacja". Aktorka napisała, że nie zna i że nigdy nie widziała właścicielki biżuterii.

 

"Niczego nie ukrywałam"


Olga O. opisuje, że kilka miesięcy po zdarzeniu po spektaklu w Teatrze Ochoty zgłosiła się do niej policja. Razem z funkcjonariuszami udała się do domu i przekazała kosztowności w ręce policji. "Niczego nie ukrywałam, bo nie miałam czego ukrywać. Potwierdza to zapis monitoringu z klubu fitness, na którym zachowuję się swobodnie i normalnie, nie kryjąc się przed niczym. Świadczy to o braku złych zamiarów z mojej strony." - napisała.


Przeprosiła też za całą sytuację, która wynikła jej zdaniem ze "zbyt lekkiego podejścia do sprawy i roztargnienia".

 

Grozi jej 5 lat więzienia


Zdarzenie w klubie fitness zostało zarejestrowanie przez kamery monitoringu. Na nagraniu widać, jak właścicielka biżuterii w trakcie ćwiczeń zdjęła z dłoni wysadzaną diamentami oraz szafirami biżuterię i położyła ją na parapecie. Później pozostawione kosztowności zabrała inna kobieta - Olga O. Na nagraniu monitoringu widać, jak młoda kobieta najpierw ogląda biżuterię, następnie podczas ćwiczeń chowa ją do kieszeni spodni. 


Właścicielka po wyjściu z siłowni przypomniała sobie o pozostawionej biżuterii i poinformowała klub, ale okazało się, że pierścionków już w nim nie ma. Zdesperowana kobieta umieściła w całej siłowni ogłoszenia ze zdjęciami biżuterii i prośbą o zwrot pierścionków. Bezskutecznie. 


Sprawą zajęli się warszawscy policjanci. Zatrzymali 31-letnią Olgę O. Za kradzież grozi kara do pięciu lat więzienia.

 

polsatnews.pl