W czwartek związki zawodowe wezwały do 48-godzinnego strajku generalnego, począwszy od piątku. Z kolei już wcześniej zaplanowano strajk na niedzielę. Niektóre branże mają jednak strajkować dłużej.

 

W piątek pracę przerwali pracownicy wielu przedsiębiorstw sektora publicznego i prywatnego. Nie pracują śmieciarze, lekarze, dentyści i dziennikarze. Zamknięte są urzędy miejskie. Państwowe szpitale przyjmują tylko nagłe przypadki. Większość kanałów radiowych i telewizyjnych, zarówno publicznych, jak i prywatnych, nie nadaje wiadomości.

 

W całym kraju nie jeżdżą pociągi. Między Atenami a greckimi miastami kursują za to autokary prywatnej firmy Ktel. Normalnie odbywa się też ruch lotniczy, gdyż na razie związek zawodowy kontrolerów lotów nie przyłączył się do akcji protestacyjnej.

 

W Atenach w ogóle nie działa komunikacja miejska. Do niedzieli rano nie będzie kursowało metro i pociągi podmiejskie, nie będą też jeździły tramwaje i autobusy.

 

Wyspy odcięte od kontynentu

 

Jedynym środkiem transportu, z którego można skorzystać w stolicy Grecji, są taksówki. Związek zawodowy taksówkarzy nie przyłączył się bowiem do strajku.

 

Aż do wtorkowego poranka nie będą kursować promy łączące greckie wyspy z kontynentem.

 

Rano ok. 6 tysięcy osób protestowało w pokojowy sposób w centrum Aten. Demonstracja świadczy o rosnącym niezadowoleniu z lewicowego rządu koalicyjnego, ponownie wybranego we wrześniu ub.r. - pisze agencja Associated Press.

 

Debata parlamentarna nad reformą emerytalną

 

W greckim parlamencie toczy się obecnie debata nad reformą systemu emerytalnego proponowaną przez rząd, zobligowany do tego przez międzynarodowych pożyczkodawców.

 

Głosowanie nad tym projektem ustawy, przeciw któremu od miesięcy organizowane są protesty, zaplanowano na niedzielę wieczorem. Premier Aleksis Cipras dysponuje w parlamencie większością zaledwie trzech deputowanych. Reforma systemu emerytalnego oznacza dalsze cięcia rent i emerytur. Ponadto parlament ma w niedzielę głosować także nad kolejną podwyżką podatków.

 

Głosowanie odbędzie się dzień przed kluczowym spotkaniem ministrów finansów strefy euro w Brukseli. Ateny liczą, że po wprowadzeniu w Grecji tych reform euroland zakończy pierwszą ocenę wartego 86 miliardów euro programu pomocowego, co pozwoliłoby na dalsze wypłaty pieniędzy oraz rozpoczęcie rozmów o redukcji greckiego zadłużenia.

 

PAP