Ok. godz. 17:30 za euro trzeba było zapłacić 4,42 zł, za dolara 3,87 zł, za franka szwajcarskiego 4,00 zł, a za funta 5,62 zł.

 

Analityk z Domu Maklerskiego BOŚ Konrad Ryczko zauważył, że w trakcie czwartkowego handlu złoty osłabił się najniższego poziomu od prawie trzech miesięcy.

 

- Na rynku nie pojawiły się jednak żadne nowe kluczowe informacje, które uzasadniałby podbicie kursu euro do złotego. W konsekwencji należy założyć, iż dzisiejszy ruch jest pochodną powrotu inwestorów na rynek po majowej przerwie oraz dalszych obaw związanych z prawdopodobną obniżką ratingu przez agencje Moody’s w dniu 13 maja. Scenariusz ten został dodatkowo "podbity" przez dzisiejsze spekulacje na temat listu ministra finansów Pawła Szałamachy do prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego - ocenił Konrad Ryczko.
 
Podobnie uważa analityk z Domu Maklerskiego mBanku Kamil Maliszewski. - Najnowsze doniesienia ze strony prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego z pewnością nie pomogły polskiej walucie, gdyż pokazały, że ministerstwo finansów jest silnie przejęte możliwością obniżki polskiego ratingu i obawia się negatywnych skutków takiej decyzji w postaci wzrostu kosztów obsługi polskiego zadłużenia - zwrócił uwagę.

 

Według analityka można mieć jednak pewność, że wypowiedzi prezesa TK nie są i nie będą głównym argumentem przy podejmowaniu decyzji w sprawie ratingu Polski. Dodał, że powodem do obaw o przyszłą kondycję polskiej gospodarki są zapowiedzi projektów dotyczących obniżki wieku emerytalnego i przewalutowania kredytów walutowych. Zdaniem Kamila Maliszewskiego kwestie ustrojowe mogą okazać się jedynie dodatkowym czynnikiem, negatywnie wpływającym na perspektywę wiarygodności kredytowej według agencji Moody’s.
 
Jego zdaniem dalszy wzrost kursu euro "jeszcze przed decyzją w sprawie ratingu, którą poznamy w przyszłym tygodniu, jest bardzo prawdopodobny".

 

PAP