Ponad 280 tys. tegorocznych absolwentów liceów ogólnokształcących i techników przystąpiło w środę do obowiązkowego pisemnego egzaminu z języka polskiego na poziomie podstawowym. Egzamin nadal składa się z dwóch części - maturzyści muszą rozwiązać test i napisać tekst własny. Z formuły egzaminu nie jest zadowolona minister edukacji Anna Zalewska.

 

- Matura pismena jest tak sformułowana, że młodzież nie powinna się bardzo frustrować, bo własciwie każdy, nawet nie analizując jego umiejętności i możliwości korzystania z tej wiedzy, która jest mu dana w liceum, może zdać. Formuła egzaminu ustnego, choć już zmieniona, jeszcze jest niewystarczająca - powiedziała minister.

 

Obecnie zdający losuje zadanie przygotowane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną. Może ono dotyczyć fragmentu tekstów - literackiego, popularno-naukowego lub reprodukcji. Maturzysta ma 15 minut na przygotowanie wypowiedzi inspirowanej wylosowanym tekstem kultury.

 

"Matematyka jest problemem edukacji"

 

Anna Zalewska, jak przyznała w rozmowie z Dariuszem Ociepą, martwi się "poziomem zdawalności". W ubiegłym roku egzamin dojrzałości zdało 74 proc. absolwentów; najwięcej z nich "oblało" matematykę. 

 

- Matematyka jest dużym problemem w systemie edukacji - uznała minister, dodając, że "problem wynika z nieumiejętności nauczania na etapie wczesnoszkolnym".

 

Jej zdaniem, "nauczyciel na etapie wczesnoszkolnym powinien współpracować z nauczycielm licealnym, a podstawa programowa powinna być tak konstruowana, żeby tę ciagłość zachować".

 

"Nie idźcie na pedagogikę"

 

Minister ponowiła apel do tegorocznych maturzystów, aby nie wybierali kierunków pedagogicznych, gdyż "idzie niż demograficzny i (...) nie znajdą zatrudnienia". Niż demograficzny dotknie także obecnie pracujących w zawodzie i nie ma to - według Zalewskiej - wiele wspólnego z tzw. reformą 6-latków.

 

Z ostatnich statystyk Związku Nauczycielstwa Polskiego wynika, że pracę w wyniku cofnięcia reformy ma stracić 15 tys. nauczycieli.

 

- Nie znam metodologi - powiedziała minister, przytaczając jednocześnie statystyki ministerstwa: od 2007 roku do chwili obecnej straciło pracę  43 tys. nauczycieli, a liczba dzieci się nie zmniejszyła.

 

Zalewska zauważyła, że "jeśli chodzi o nauczanie szkolne i przedszkolne, nie ma możliwości, żeby z tytułu dania wyboru rodzicom, nauczyciele tracili pracę".  - Nauczyciel ma jeden organ prowadzący - samorząd, który odpowiada za przedszkola i szkołę podstawową i istnieje możliwość przesunięcia nauczycieli w miarę potrzeb - oceniła.

 

Polsat News