- Na pierwsze okrążenie mojego życia wybiegłem w rodzinnym Płocku. Odkąd pamiętam, zawsze chętnie brałem udział w każdej możliwej aktywności fizycznej. Regularne treningi lekkoatletyczne rozpocząłem w 1995 roku pod okiem trenera Marka Zarychty, z którym stawiałem swoje pierwsze kroki w zawodach szkolnych, wojewódzkich i ogólnopolskich. Od tego czasu bieganie stało się dla mnie najważniejszą częścią każdego dnia  - wspomniał szer. Giżyński, medalista mistrzostw świata wojskowych.

 

Z RPA na Ursynów

 

Wśród pięciu tysięcy uczestników było kilkanaście osób z różnych krajów, które dopiero niedawno osiedliły się nad Wisłą. Jednym z nich był Kershen Naidoo z Republiki Południowej Afryki. Jak przyznał, język polski jest bardzo trudny, ale z chęcią się go uczy.

 

- Nie ma wyjścia... - powiedziała z uśmiechem na twarzy jego żona Joanna Szostakowska, trzymając na rękach siedmiomiesięcznego synka. - Dwa lata mieszkałam w Durbanie. Nie jest tam, i w ogóle w RPA, bezpiecznie. W lutym tego roku zdecydowaliśmy się na warszawski Ursynów, przy Lesie Kabackim. Mąż dopiero od miesiąca zaczął biegać i z uzyskanego czasu poniżej 25 minut jest bardzo zadowolony, chociaż wynik nie był dziś najważniejszy.

 

Wiele osób pokonywało trasę z narodowymi flagami. - Czułem taką potrzebę - przyznał jeden z uczestników, Piotr Rusak z Józefowa, któremu towarzyszył syn Michał, natomiast córka Natalia wystartowała z dziećmi w "Biegu z Maskotką" na dystansie 700 m.

 

Na mecie liczna grupa młodych wolontariuszy "obsługiwała" kończących zawody, wręczając medale, podając napoje, banany, służąc pomocą.

 

- Jest ze mną 30 uczniów z Gimnazjum nr 91 im. Stanisława Staszica przy ul. Kajakowej. To już któraś tam nasza impreza - poinformowała nauczycielka religii s. Magdalena ze Zgromadzenie Sióstr św. Dominika.

 

PAP