Na początku kwietnia policja w Świętokrzyskiem  zatrzymała 40-latka podającego  się za osobę 20 lat młodszą, który założył  w internecie konto z fałszywymi danymi. Posługując się tym profilem, najpierw nawiązywał kontakt z nastolatkami,  zdobywał ich zaufanie, a potem namawiał je do przesyłania nagich zdjęć oraz do kontaktów osobistych. Zdjęcia archiwizował. Policja zabezpieczyła jego telefony komórkowe i tablet.

 

To przypadek  tylko z minionego miesiąca bardzo wyraźnie pokazujący jakie ryzyko niesie za sobą seksting. Tu akurat w porę interweniowali rodzice jednej z nastolatek, ale są też niestety przypadki, które kończą się tragicznie.

 

Historia Amandy


Na świecie niewątpliwie najgłośniejsza jest historia Amandy Todd. Niespełna 16-letnia Kanadyjka poznała na wideoczacie mężczyznę, który namówił ją do pokazania przed kamerą piersi, a następnie szantażował i prześladował domagając się kolejnych „sesji”.  Gdy zdjęcia trafiły do sieci dziewczyna przeszła załamanie nerwowe.

 

Po nieudanej próbie samobójczej opublikowała w serwisie YouTube dramatyczny film, w którym na kolejno pokazywanych kartkach opisała swoją historię. To jednak tylko wzmogło ataki rówieśników pod jej adresem. Niedługo później Amanda Todd odebrała siebie życie.

 

Pod presją lub z własnej woli

 

Eksperci podkreślają, że najczęściej zdjęcia lub intymne filmy są przesyłane przez dziewczęta. Na przykład nastolatka wysyła je na prośbę chłopaka nie zdając sobie sprawy, że kiedyś związek  może się skończyć, a on wykorzysta fotkę przeciwko niej.


Zdarzają się przypadki kiedy zdjęcie,  jest przesyłane koledze lub kolegom. Za ich namową lub z własnej woli.  Wtedy najczęściej chodzi o to żeby zaimponować,  udowodnić swoja atrakcyjność. Nie myśli się o zagrożeniu, że materiał może posłużyć np. do szantażu. Bywa też, że zdjęcia, tak jak w przypadku ze Świętokrzyskiego, trafiają do osoby zupełnie obcej. To także może zakończyć się tragicznie.


Ze światowych badań wynika, że zjawisko nasila się wraz z rozwojem technologii. Także w Polsce seksting to coraz większy problem wśród nastolatków. Ankietę na ten temat przeprowadziły NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa) we współpracy z Biurem Rzecznika Praw Dziecka oraz Pedagogium Wyższą Szkołą Nauk Społecznych.

 

Okazało się, że ponad 25 proc. uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych otrzymało tego rodzaju zdjęcia, 7,6 proc. wysyłało je swojemu partnerowi lub partnerce, a 4,3 proc. innym osobom. Co trzeci z. nastolatków ma znajomych, którzy wysyłali takie materiały.

 

Erotyka w popkulturze

 

Z czego wynika popularność sekstingu? – Po pierwsze z fałszywego poczucia anonimowości  w sieci. Nie bez znaczenia są też trendy wynikające z seksualizacji, z tego, że erotyka przenika do popkultury. Dziewczęta uważają, że właśnie tak należy postępować żeby być uznaną za nowoczesną i atrakcyjną – mówi polsatnews.pl Łukasz Wojtasik z Fundacji Dzieci Niczyje, która także zajmuje się problematyką sekstingu. W zeszłym roku przeprowadziła kampanię na ten temat „Myślę więc nie ślę” oraz badania.

Z badania Gfk Polonia przeprowadzonych na zlecenie fundacji wśród  młodzieży w wieku 15-18 lat  wynika, że co dziewiąta osoba w grupie ankietowanych, najczęściej dziewczyna, wysyła swoje nagie lub półnagie fotki. Ale, jak twierdzą  eksperci, to wierzchołek góry lodowej, ponieważ duże grono badanych młodych ludzi twierdzi, że zna kogoś takiego, kto swoje roznegliżowane zdjęcie wysłał komuś innemu.

 

- Jest problem i widzimy go nie tylko w badaniach, ale także po zgłoszeniach na nasz telefon zaufania, a także podczas spotkań edukacyjnych w szkołach. Okazuje się, że właściwie nie ma klasy, w której ktoś nie przyznałby, że zaobserwował coś takiego w swoim otoczeniu – mówi Wojtasik.

 

Jak karty z piłkarzami


Ekspert podkreśla też, że często na dziewczyny ze strony chłopaka wywierana jest presja. Podobnie w grupie rówieśniczej. Dodaje też, że zdarzają się, choć oczywiście nie jest to nagminne, tzw. kolekcjonerzy -  nastolatkowie, którzy intymne zdjęcia koleżanek zbierają "jak karty z piłkarzami".


- Spotkaliśmy się nawet z dziewczyną, która musiała zmienić szkołę wcale nie dlatego, że wysłała swoje zdjęcie i wynikły z tego jakieś konsekwencje. Odeszła, bo nie poddała się presji i właśnie w związku z tym miała duże nieprzyjemności ze strony kolegów – dodaje Wojtasik.

 

Nie ufają rodzicom


Przedstawiciele fundacji apelują do rodziców, aby nie bagatelizować problemu, być czujnym, rozmawiać z dziećmi i budować zaufanie.  Bo jak pokazują badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, na pytanie do kogo zwróciliby się nastolatkowie w razie gdyby miało problem związany z sekstingiem zaledwie 3 proc z nich zaznaczyło odpowiedź: "do rodziców”.

 

Gdzie zadzwonić po radę i pomoc


116 111 - telefon zaufania FDN dla dzieci i młodzieży
800 100 100 - telefon dla dorosłych ws. bezpieczeństwa dzieci i młodzieży