Jak informują magazyn "Rock and Ice" oraz portal wspinanie.pl, alpiniści skonsultowali się telefonicznie z Conradem Ankerem, który potwierdził wszystkie elementy garderoby zaginionych w 1999 roku przyjaciół - rodaków Lowe’a i Bridgesa.

 

Ta trójka alpinistów, w ramach American Shishapangma Ski Expedition, miała zamiar zjechać na nartach południową ścianą, tzw. drogą polsko-szwajcarską. To było przede wszystkim marzenie Alexa. Podczas przekraczania płaskiej części lodowca przy podejściu, ogromny serak, ok. 1800 m ponad nimi, runął w dół.

 

Początkowo Amerykanie robili zdjęcia temu niezwykłemu zjawisku. Jednak masy śniegu nabrały prędkości ok. 100 km/h i wspinacze nie zdążyli uciec. Zginęli Lowe i Bridges (dwukrotny mistrz USA w paralotniarstwie), natomiast Anker został szczęśliwie zdmuchnięty przez falę uderzeniową i z licznymi obrażeniami przeżył ten wypadek.

 

We wrześniu 2013 roku szykujący się do zjazdu z Sziszapangmy zakopiańczyk Andrzej Bargiel natknął się na narty. Już wówczas kanadyjska pisarka - autorka wielokrotnie nagradzanej książki "Freedom Climbers" o złotej erze polskiego himalaizmu - Bernadette McDonald natychmiast skojarzyła to znalezisko z tragicznym wydarzeniem z 5 października 1999 roku.

 

Lowe i Anker byli wielkimi przyjaciółmi. Po śmierci Alexa, Conrad wziął za żonę wdowę po partnerze i adoptował jego dzieci.

 

Legenda alpinizmu

 

Alex Lowe był w latach dziewięćdziesiątych uważany za jednego z najlepszych i najbardziej uniwersalnych alpinistów świata. Wspinający się z nim zaznaczają, że nie miał słabych stron, miał zwierzęcą kondycję, siłę, motywację i świetne uwarunkowania psychiczne, stąd popularnie mawiało się o nim "Mutant".

 

Był jednym z prekursorów technicznej wspinaczki zimowej, solowym zdobywcą północnej ściany Matterhornu. Wspiął się na Mount Everest, wytyczył nową drogę na północno-zachodniej ścianie Trango Tower, zdobył Gaszerbruma IV, Annapurnę i szereg innych himalajskich gigantów. Był również świetnym narciarzem.

 

W 1995 roku wziął udział w słynnej akcji ratunkowej na stokach Denali (najwyższy szczyt Ameryki Północnej - 6190 m), kiedy to wraz z dwoma profesjonalnymi ratownikami uratował grupę kompletnie wyczerpanych osób, kilku z nich transportując na własnych plecach po stromym lodzie.

 

Kiedy dziennikarze pytali Lowe'a czy to prawda, że jest najlepszym wspinaczem świata, odpowiadał aforystycznie: - Najlepszym jest ten, kto czerpie ze wspinania najwięcej radości.

 

PAP