Wicepremier urzędującego gabinetu centroprawicowej Partii Ludowej (PP) Soraya Saenz de Santamaria i wicepremier rządu katalońskiego Oriol Junqueras kontynuowali w czwartek rozmowy rozpoczęte w ubiegłym tygodniu przez szefa rządu w Madrycie Mariano Rajoya i szefa rządu regionalnego Katalonii Carlesa Puigdemonta.

 

Hiszpańska agencja prasowa EFE przypomina, że decyzja katalońskich nacjonalistów sprzed dwóch lat, aby rozpocząć "marsz do niepodległości" regionu, uznany przez hiszpański Trybunał Konstytucyjny za nielegalny, sprowadziła kontakty polityczne między Madrytem a Barceloną praktycznie "do zera".

 

"Nowy klimat w stosunkach"

 

Nowy gabinet kataloński utworzony w wyniku wyborów z września ub. roku, którego premierem został centroprawicowy polityk Puigdemont (na miejsce Artura Masa z tej samej opcji politycznej), postanowił podjąć rozmowy z rządem centralnym w związku ze zbliżającymi się powtórnymi wyborami parlamentarnymi, wyznaczonymi w Hiszpanii na 26 czerwca.

 

Jak oświadczyła w czwartek wicepremier de Santamaria, "można mówić o nowym klimacie w stosunkach między rządem centralnym i katalońskim".

 

Również premier Junqueras ogłosił "odwilż" w stosunkach z rządem centralnym, "chociaż pozostają różnice nie do przezwyciężenia w takich sprawach, jak dążenie Katalonii do niepodległości".

 

Z czterech wielkich hiszpańskich partii centroprawicowa Partia Ludowa i socjaliści (PSOE) oraz liberalna Ciudadanos odrzucają wszelką hipotezę wybicia się Katalonii na niepodległość. Lewicowa Podemos jest zwolenniczką przeprowadzenia referendum w sprawie "samookreślenia się Katalonii w ramach Hiszpanii".

 

PAP