Dorota Górczyńska-Mazurek osiem lat temu urodziła córkę Magdę. Trzy lata temu na świat przyszedł Oliver. Chłopiec często chorował i rodzice na zmianę musieli się nim opiekować.

 

- Młodsze dziecko choruje odkąd się urodziło. Wiecznie zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, zapalenie krtani. W kółko to samo, co dwa tygodnie leki - opowiedziała reporterce "Interwencji" Górczyńska-Mazurek.

 

- Miałem pracę, ale ze względu na chorobowe na syna nie przedłużyli mi umowy i musiałem szukać jej gdzie indziej. Teraz pracuję jako wulkanizator - powiedział Grzegorz Mazurek.

 

Górczyńska-Mazurek szuka pracy. Ma średnie wykształcenie, zna język angielski, ma prawo jazdy.

 

Wyromontowali, mogą odejść

 

Małżeństwo nigdy nie miało własnego mieszkania. Pomagała rodzina. Ale ciągłe mieszkanie kątem u bliskich też było niemożliwe. Dlatego Mazurkowie zdecydowali  się na drastyczny krok. W listopadzie 2014 r. samowolnie zajęli pustostan.

 

- W mieszkaniu położyliśmy panele, pomalowaliśmy ściany, położyliśmy gładzie. Tu nie było nawet baterii w umywalkach, a zlew w kuchni leżał na podłodze. Wszystko kupowaliśmy - opowiada pani Dorota.

 

Decyzja o eksmisji jutro 

 

Mieszkanie jest własnością gminy Wałbrzych. Rodzina regularnie płaci ponad 400 zł miesięcznie. Była przekonana, że to pozwoli jej zostać w mieszkaniu. Złożyła też podanie do gminy o przyznanie jej tego lokalu. Niestety, prawo okazało się bezlitosne. Jutro sąd zdecyduje o eksmisji rodziny.

 

- Nie ma możliwości prawnych, żeby przyznać komuś mieszkanie, które zajął samowolnie. Jedyną prawną drogą jest wystąpienie przez gminę do sądu o eksmisję takich osób - poinformowała Jolanta Pabisz, kierownik Biura Lokalowego Urzędu  Miejskiego w Wałbrzychu.

 

- Wiem, że to zrobiłam nielegalnie, ale zrobiłam to ze względu na dzieci. Płaciłam, dla mnie to było legalnie. Mam świadomość, że jeżeli nas stąd wyrzucą, nie będziemy mieli gdzie pójść, to zabiorą mi dzieci - powiedziała Dorota Górczyńska-Mazurek.

 

Interwencja