Na trzeciej pozycji uplasowała się Serbska Partia Radykalna (SRS), która uzyskała 8 proc. Do parlamentu wejdzie też proeuropejska Demokratyczna Partia Serbii (DSS), która uzyskała najprawdopodobniej 6 proc. - twierdzi niezależny ośrodek CeSID, który od 1997 r. monitoruje wybory w Serbii.

 

"Nie zamierzamy iść na żadne kompromisy"

 

Premier Aleksandar Vuczić, który zdecydował się na rozpisanie przedterminowych wyborów na dwa lata przed upływem kadencji parlamentu, aby, jak podkreślał, "uzyskać mandat do podjęcia trudnych reform społeczno-gospodarczych nieodzownych dla kontynuacji negocjacji z Unią Europejską", uznał wynik wyborczy swej partii za "historyczne zwycięstwo".

 

- Rezulaty tych wyborów są wyrazem mocnego poparcia dla naszej demokracji, naszych reform oraz procesu integracji europejskiej. Pokazaliśmy sobie i światu, że Serbia jest zjednoczona w swym dążeniu ku lepszej przyszłości - powiedział Vuczić po zapoznaniu się z pierwszymi sondażowymi wynikami.

 

Zapowiedział, że nie zamierza iść na żadne kompromisy z partiami prawicy w tym, co dotyczy europejskich aspiracji Serbii, które "odpowiadają długofalowym interesom kraju". Dodał jednak, że "tradycyjne więzi z przyjaciółmi na wschodzie (Rosją) zostaną zachowane".

 

Vucić, w przeszłości związany z ruchem prawicowo-narodowym, "jest bez wątpienia populistą, który włączył do swego programu kurs na zbliżenie z Unią Europejską" - zauważa agencja Reutera.

 

Trzecie wybory w ciągu czterech lat

 

Niedzielne wybory były trzecimi w Serbii w ciągu czterech lat; poprzednie odbyły się w 2014 roku. Do głosowania było uprawnionych ok. 7 mln wyborców. Jednocześnie odbyły się wybory lokalne.

 

Na godzinę przed zamknięciem lokali wyborczych frekwencja wynosiła 53 proc.

 

Ostateczne wyniki wyborów zostaną ogłoszone za kilka dni. "Wyniki mogą się nieznacznie różnić od tych podanych po zamknięciu lokali wyborczych na podstawie exit poll, ale już jest jasne, że Partia Postępowa zwyciężyła w całym kraju - uważa Dziordzie Vuković z CeSID.

 

PAP