Przedstawiciele Zachodu, w tym wysłannik ONZ prowadzący negocjacje ze skonfliktowanymi stronami w Syrii, ostrzegają, że zawarty w lutym rozejm może się całkowicie załamać z powodu narastającej przemocy, a także wycofania się z rozmów w poniedziałek głównej grupy opozycyjnej. Syryjska opozycja zarzuciła rządowi, że rujnuje rozmowy prowadząc atakami, rząd zaś twierdzi, że atakuje jedynie grupy terrorystyczne, których nie objęło porozumienie o zaprzestaniu działań bojowych.

 

W proteście przeciwko naruszeniom zawieszenia broni z rozmów wycofali się przedstawiciele Wysokiego Komitetu Negocjacyjnego (HNC) - najważniejszego ugrupowania opozycyjnego.

 

Konflikt bez rozwiązania

 

Wysłannik ONZ do Syrii Staffan de Mistura powiedział, że rozmowy będą kontynuowane do środy, jak planowano, lecz zaznaczył, że strony są "skrajnie spolaryzowane", co, jak pisze AP, budzi wątpliwości, czy uda się uratować negocjacje, które miały służyć znalezieniu politycznego rozwiązania konfliktu trwającego w Syrii od 2011 roku.

 

Sobota była drugim z rzędu dniem ostrzału z powietrza okolic Aleppo kontrolowanych przez opozycję; zginęło co najmniej 12 osób, w tym dzieci. W piątek wokół Aleppo w następstwie nalotów zginęło 18 ludzi.

 

Wysłannik ONZ mówił w piątek, że "zawieszenie broni będzie mocno zagrożone, jeśli nie zaczniemy szybko działać". Wezwał do pilnego zwołania na szczeblu ministerialnym spotkania Międzynarodowej Grupy Wsparcia Syrii (ISSG). W jej skład wchodzą USA, Rosja, Unia Europejska, Iran, Turcja i kraje arabskie.

 

PAP