Wybuch nastąpił w środę tuż po godzinie 15 czasu lokalnego (godz. 22 w Polsce) w porcie Coatzacoalcos w południowo-wschodnim Meksyku, w jednym z największych hubów eksportowych ropy naftowej Pemexu.

 

Koncern Pemex potwierdził, że trzech jego pracowników poniosło śmierć, a 136 zostało rannych, przy czym 88 jest hospitalizowanych. Jak poinformował gubernator stanu Veracruz, Javier Duarte, eksplozja była tak silna, że była odczuwalna w odległości 10 km od zakładów.

 

Setki ewakuowanych

 

Według lokalnych służb ratunkowych z obszarów w pobliżu miejsca wybuchu ewakuowano setki osób. Gubernator Duarte mówił o ponad 2 tys. osób. Telewizja pokazywała najpierw zdjęcia płonącego obiektu, a następnie wydobywające się z niego kłęby czarnego, gęstego dymu.

 

W wyniku wybuchu uwolniła się chmura szkodliwych substancji chemicznych - pisze agencja Reutera, ale według komunikatu koncernu Pemex "obecnie sytuacja w zakładach jest pod kontrolą i nie ma zagrożenia dla ludzi". Komunikat został opublikowany na Twitterze koncernu.

 

Do wypadków w zakładach Pemexu dochodziło już w przeszłości. Na początku lutego w tym samym zakładzie w Coatzacoalcos w pożarze zginął pracownik.

 

PAP