Przyjęta przez niemiecki parlament w 2009 roku ustawa pozwala Federalnemu Urzędowi Kryminalnemu (BKA) na zakładanie podsłuchów i kamer w prywatnych mieszkaniach oraz podsłuchiwanie rozmów telefonicznych osób podejrzanych o działalność terrorystyczną. Dopuszczalna jest też obserwacja osób podejrzanych bez zezwolenia sądu. Przepisy ograniczyły prawo lekarzy, adwokatów i dziennikarzy do odmowy składania zeznań.

 

Zdaniem TK uzyskane w ten sposób dane muszą zostać zbadane przez niezależne gremium pod kątem informacji wrażliwych dotyczących życia prywatnego, zanim będą mogły być wykorzystane przez BKA.

 

Kontrowersyjna ustawa pozwoliła ekspertom BKA na stworzenie specjalnego programu (Bundestrojaner), który umożliwia kontrolowanie serwerów komputerowych osób podejrzanych, w tym monitorowanie ich kontaktów na czacie.

 

Sformułowania "pod wieloma względami niewystarczające"

 

Wiceprezes TK Ferdinand Kirchhof powiedział, że rozwiązania zawarte w ustawie o BKA są "zasadniczo" zgodne z prawami podstawowymi, jednak konkretne sformułowania dotyczące kompetencji służb są "pod wieloma względami niewystarczające". Liczne przewidziane w ustawie pojedyncze przepisy oznaczają "niewspółmierną ingerencję" w prawa obywateli - podkreślił.

 

Sędziowie zobowiązali rząd do zmiany zakwestionowanych przepisów do czerwca 2018 roku. Do tego czasu służby mogą korzystać z uprawnień w ograniczony sposób.

 

Ustawę antyterrorystyczną zaskarżyła do TK w Karlsruhe grupa polityków liberalnej FDP oraz Zielonych.

 

PAP