"Niedowiarki niech zobaczą te teczki z boku mogą wybrać wszystkie kartki podrobione i włożone w tym samym dwu czasie z różnicą 10 -15 lat .Gdyby te teczki powstały legalnie to musiały by być w pisy nazwisk które je przeglądały , to był przymusowy zwyczaj .Teczki oryginalne były przeglądane nawet wielokrotnie przez osoby i nazwiska były w pisane na specjalnej liście [ Karta Kontrolna ]. Nazwiska , które były na pewno wpisane nawet wielokrotnie , a tu ich nie ma ,to miedzy innymi : Zygmunt Jędryś, Ryszard Lubiński , Marek Aftyka , Adam Żaczek , Czesław Wojtalik , Janusz Stachowiak , Władysław Kuca , Józef Burak i inni . Inne uwagi podważające wiarygodność fachowo przedstawią fachowcy . LW" (pisownia oryginalna – przyp. red.) - napisał Lech Wałęsa we wtorek.

 

 

"Zniszczył 100 tomów, zostawił 1"

 

Kilkanaście godzin wcześniej były prezydent opublikował zdjęcie datowanego na 1996 rok listu Czesława Kiszczaka do dyrektora Archiwum Akt Nowych IPN, w którym Kiszczak napisał, że załącza "dokumenty dotyczące współpracy Lecha Wałęsy z SB do 1989 r.". Dodał, że prosi, by zostały one upublicznione pięć lat po śmierci Lecha Wałęsy.

 

Były prezydent zdjęcie opatrzył komentarzem: "List Kiszczaka , nie chce się wierzyć , chciał 5 lat po mojej śmierci te śmieci uruchomić , by nie było szans udowodnić oszustwa i prowokacji .Zniszczył 100 tomów opisu mojej działalności zostawił 1 tom sfałszowanych i sfabrykowanych" (pisownia oryginalna - red.).

 

 

Wałęsa w IPN

 

13 kwietnia Lecha Wałęsa w siedzibie Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie zapoznał się z dokumentami z teczki TW "Bolka", które zostały znalezione w domu Czesława Kiszczaka.

 

Były prezydent został także przesłuchany w charakterze świadka. Czynności te wykonano w ramach śledztwa prowadzonego w sprawie ewentualnego poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w dokumentach dotyczących tajnego współpracownika o pseudonimie "Bolek".

 

- Przesłuchanie było konkretne, zadane pytania i lustracja dokumentów. Prawnicy teraz robią resztę. Dla mnie tutaj już niedużo jest do działania - tak Wałęsa opisał przesłuchanie w IPN.

 

Zdaniem Wałęsy dokumenty na jego temat zostały podrobione, a połowa z nich została tak źle sfabrykowana, że "od razu nadaje się do wyrzucenia". - Z tej połowy, która została po wyrzuceniu, po założeniu okularów można wyrzucić kolejną połowę. Czyli zostaje jedna czwarta. Tutaj jest trochę problem, bo dość dobrze jest to zrobione. Trzeba specjalistów, by to dobrze ustalili - wyjaśnił były prezydent.

 

polsatnews.pl