- W 2010 r. w trzy osoby stwierdziliśmy, że fajnie byłoby sprawdzić, co auto osobowe mogłoby zrobić na terenowym torze – powiedział o początkach Wrak Race Marcin Żuławski z Adventure Park Kolibki Gdynia.


Wyścig Wrak Race odbywa się trzy razy do roku. W tegorocznej edycji startuje 50 aut podzielonych na trzy grupy. Każda grupa jedzie trzy 15-minutowe wyścigi. 15 najlepszych załóg kwalifikuje się do biegu finałowego, z którego wyłaniany jest zwycięzca.

 

"Nie bać się rys i spróbować stłuczek"


- Staramy się, żeby to nie był wyścig zbrojeń. Jakiekolwiek modyfikacje silnika są niewskazane, a w regulaminie zabronione. Jeśli chodzi o zawieszenie, to dajemy właścicielom wolną rękę w modyfikacjach – wyjaśnił Żuławski.


Podkreślił, że marzeniem każdego kierowcy jest "nie bać się rys i spróbować stłuczek, starć przepychanek, bez konieczności naprawiania auta, które lata świetności ma już za sobą". - Później auta trafiają już na złomowisko – dodał.


- Chodzi o to, żeby wspólnie się bawić i pomagać sobie, rywalizować, ale w sportowym, przyjaznym tonie. Stylizacja tych aut, to jest element, który przyciąga rzeszę kibiców - zaznaczył Żuławski.

 

Polsat News